O nas
reklama w Tygodniku Polonijnym
Reklama w Tygodniku
Prenumerata Tygodnika
Archiwum Tygodnika
Galeria Tygodnika
Nasi Sponsorzy
Ksiegarnia Tygodnika
Skontaktuj sie z nami
2007
Drodzy Czytelnicy,
W Państwa ręce oddajemy świąteczno-noworoczne wydanie naszego pisma. Wierzymy, że znajdą w nim Państwo wiele ciekawych i pożytecznych artykułów.
Szczególnie gorąco polecamy wywiad z megagwiazdą Haliną Frąckowiak, która Nowy Rok powita w Stanach Zjednoczonych wraz z naszymi rodakami spędzającymi sylwestra w Royal Manor. Polecamy też artykuł na temat kupna samochodu na raty, a także o pożyczkach na dom i o tym, jak ważną rzeczą jest wykupienie ubezpieczenia od wypadku czy choroby. Wielbicieli Stana Borysa zainteresuje wywiad z nim, a osoby związane z Krakowem znajdą relację z obchodów 50. rocznicy istnienia Piwnicy pod Baranami.
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku składamy Wszystkim Państwu z serca płynące życzenia zdrowia, szczęścia i wszelkiej pomyślności..
Nr 20 12-18-2007
Gość specjalny „2TP”
Halina Frąckowiak - Jestem tęsknotą

Mama z dzidziusiem
O karierze artystycznej, mi
łości i przyjaźni z Haliną Frąckowiak rozmawiała Barbara Aleksandrowicz.

Haliny Frąckowiak nikomu nie trzeba przedstawiać. Jest niekwestionowaną megagwiazdą polskiej estrady i to od 40 lat. Wciąż aktywna artystycznie w ciągu ostatnich trzech miesięcy nagrała kilka znakomitych płyt: „Polish Funk“, „Polish Funk 2“ i „Przystanek bez drogowskazu...Garaże gwiazd”. Wystąpiła w wielu koncertach, m.in. w koncercie poświęconym Annie Jantar, a jej utwór „Sen co nie mija“ zajął II miejsce w podsumowaniu rocznym Listy Polskich Przebojów za rok 2006. 30 października odbył się w Warszawie Wielki Koncert z okazji 40–lecia jej pracy artystycznej.

Polonia amerykańska mieszkająca na terenie metropolii nowojorskiej ma w tym roku szczęście spędzić z Panią sylwestra. Gości Pani bowiem w Royal Manor, NJ. Czy będzie to jedyny występ w USA podczas tego pobytu?
Przyjeżdżam na powitanie Nowego Roku i z tej okazji będzie to mój jedyny koncert. Natomiast mam zamiar pozostać kilka dni razem z moim synem Filipem, by zwiedzić miejsca, które lubię np. muzea oraz – jeśli będzie to możliwe –obejrzeć jakieś muzyczne przedstawienie.
Jak często bywa Pani w Stanach Zjednoczonych?
Ostatnio byłam rok temu, a wcześniej lat temu kilka. W sumie w Stanach Zjednoczonych byłam już kilkanaście razy.
Kiedy odbyła się Pani pierwsza wizyta w tym kraju?
Po raz pierwszy byłam w 1979 roku.
Która z wizyt w USA była najbardziej pamiętna?
Pierwszy mój pobyt był dla mnie wielkim przeżyciem ze względu na możliwość posłuchania i obejrzenia na żywo artystów, których ceniłam, choćby Diany Ross, Melanie. Zobaczyłam też największą liczbę obrazów z okresu impresjonizmu –ulubionego przeze mnie stylu w malarstwie.
Przyjaźniła się Pani z Anną Jantar...
Z Anią Jantar przyjaźniłyśmy się od wielu lat. Spędziłyśmy także kilka dobrych chwil – dni i koncertów w Chicago. Dzisiaj pozostaję w przyjaźni z mamą Ani– panią Halinką Szmeterling, z Jarkiem Kukulskim oraz Natalią i jej mężem Michałem Dąbrówką.
Co było w niej najlepszego?
Ania była miłą, serdeczną dziewczyną, ale nade wszystko uczciwym i dobrym człowiekiem. Można było ufać jej przyjaźni.
Jaka jest publiczność polonijna w USA?
Publiczność polonijna jest wdzięczna i serdeczna, a także głodna kontaktu z artystami przyjeżdżającymi z Polski.
Czym różni się od tej w Polsce?
Może dlatego, że spotkania z rodakami są nie tak częste – publiczność polonijna wykazuje więcej zainteresowania i radości.
Zwiedziła Pani wiele krajów świata, będąc tam z koncertami...
Byłam w wielu krajach świata – od USA po Australię, ostatnio w Islandii. To jedna z korzyści wynikających ze śpiewania. Muszę przyznać, że dużo podróżuję.
Który pobyt poza krajem był szczególnie wyjątkowy?
Wiele lat temu, tuż przed Bożym Narodzeniem, występowałam w Tajlandii. Mój synek miał wtedy kilka lat. Kupowałam dla niego prezenty, ale szczególnie pamiętam... płynące z głośników kolędy. Mimo że w tamtej strefie geograficznej było wtedy lato, to czułam nastrój świąteczny.
Gdzie spędza Pani tegoroczne święta?
Święta spędzam zawsze z najbliższymi. Tak będzie i w tym roku. Prawdopodobnie razem z rodziną w Poznaniu.
Jak podsumowałaby Pani kończący się rok?
Dla mnie rok 2007 był bardzo obfitujący w pracę i jej efekty. Miałam dużo koncertów z nowym programem, pochodzącym z mojej ostatniej płyty „Przystanek bez drogowskazu...Garaże gwiazd“. Powstał także mój autorski program w TVP Polonia „Porozmawiaj z Haliną“. Był to dobry rok, a jego zwieńczeniem są przygotowania do wejścia w Nowy Rok z kolejnymi planami artystycznymi, w tym także płytowymi. Owszem, mam pewien niedosyt, ale on sprawia, iż mam nadzieję, że jeszcze trochę jest przede mną.
W swoim życiu artystycznym spotyka Pani wiele znanych postaci...
Generalnie mam szczęście spotykać wspaniałych ludzi. Ma to związek z moim życiem zawodowym. Są to głównie twórcy, artyści i wielu innych ludzi, którzy są moimi przyjaciółmi i których podziwiam za talent.
Czy popularność jest błogosławieństwem czy bywa niekiedy przekleństwem?
Popularność często pomaga w życiu. Wiąże się z życzliwością, sympatią, podziwem. Zdarza się jednak, że bywają i trudne „fanki“, które potrafią swoim zachowaniem wprawić w zakłopotanie. Są to na szczęście to rzadkie przypadki.
Jak się żyło Halinie Frąckowiak w czasach PRL?
Jak innym. Brakuje mi tych, którzy zbyt wcześnie odeszli, a pozostali w moim sercu i tu mogłabym wymienić kilka osób. Wspomnę jednak moją ukochaną ciocię Klarę, której nie ma w świecie materialnym, ale czuję jej istnienie w świecie bliskich mi dusz.
Gdyby Pani cofnęła się do przeszłości, czy chciałaby Pani coś zmienić?
Nie żałuję niczego, bo wszystko, co się nam przydarza, ma swój sens. No, może wolałabym, aby nie miał miejsca wypadek samochodowy, któremu ulęgłam w 1990 roku.
Jakie są najradośniejsze chwile Pani życia?
Radosnych chwil przeżywam bardzo wiele, co wynika raczej z mojego wrodzonego optymizmu, z filozoficznego podejścia do życia.
Co jest Pani siłą napędową?
Ćwiczenia fizyczne oraz medytacje i modlitwa, czyli wszystko, co buduje wewnętrzną harmonię. To właśnie jest moja siła napędowa i choć znajdę jeszcze wiele dodatkowych i ważnych elementów – to nade wszystko ważni są ludzie, którzy stają się siłą życia, oczywiście ci, których kochamy lub mamy z nimi dobry, pozytywny kontakt.
Jak spędza Pani wolny czas?
Uwielbiam czytać, uczyć się. Kocham kino, muzykę i dzięki temu regeneruję swoje siły psychiczne. Potrafię wchodzić w ciszę, odnajdując spokój i stabilność emocjonalną.
Co Panią zachwyca w innych?
U ludzi cenię umiejętność spojrzenia na innych z ich pozycji i perspektywy. Lubię lekkość w zabawie. Kocham poczucie humoru.
I co razi?
Nie znoszę gwałtu, agresji i....głupoty (w dość szerokim pojęciu).
Jak się Pani czuje w kuchni?
Inni gotują lepiej ode mnie. Pozostawiam więc to zajęcie im i ich bogatej wyobraźni. Bardzo lubię wyszukane potrawy. Odpowiada mi kuchnia japońska i chińska.
Czym jest dla Pani miłość?
Miłość jest wszystkim, a jednak na szczęście są pasje...
Pierwsza miłość... Co z niej zostało?
Pierwsza miłość...platoniczna – została w pamięci.
Czego Pani oczekuje od mężczyzny?
Od mężczyzny oczekuję może zbyt wiele lub nie oczekuję niczego specjalnego, poza tym, by mnie zauroczył i mielibyśmy o czym rozmawiać...
Jaka jest Halina Frąckowiak?
Nie wiem do końca – jaka jestem. Pewnie wielowymiarowa, z głową w chmurach, ale nogami na ziemi...
Za czym Pani tęskni? Jakie ma marzenia?
Tęsknię, bo jestem tęsknotą, ale nie skupiam się nad tym za bardzo, bo na szczęście mam wiele planów na przyszłość i marzeń. Tym razem dość realnych i do zrealizowania łatwiejszych niż pięć lat wstecz. Układam w mych marzeniach, planach nową płytę.
Życzę spełnienia marzeń.
Dziękuję bardzo

Home | O nas | Numer bieżący | Reklama | Prenumerata | Archiwum | Galeria | Księgarnia | Kontakt