O nas
reklama w Tygodniku Polonijnym
Reklama w Tygodniku
Prenumerata Tygodnika
Archiwum Tygodnika
Galeria Tygodnika
Nasi Sponsorzy
Ksiegarnia Tygodnika
Skontaktuj sie z nami
2007
Drodzy Czytelnicy,
Kolejne wydanie naszego pisma zamykamy tuż przed Wielką Paradą Pułaskiego. Zatem nie znajdą Państwo nawet wzmianki o Paradzie w bieżącym wydaniu. Nie zdążyliśmy też podzielić się z Państwem wrażeniami z Bankietu Komitetu Parady Pułaskiego, który odbył się 29 września w hotelu Marriott na Manhattanie, a wzięło w nim udział ponad 800 osób! Uczynimy to w kolejnym wydaniu „2TP”.
Jesteśmy tuż przed wyborami. O tym, jak ważny jest nasz udział w nich, nikomu chyba nie potrzeba mówić. Informacje o okręgach wyborczych na terenie metropolii nowojorskiej znajdą Państwo wewnątrz numeru.
Przed nami również III Bal Biznesmena, który odbędzie się w sobotę 27 października w restauracji „Fiesta” (informacje na stronie 9). Gorąco wszystkich zapraszamy!.
Nr 16 10-09-2007
Gość specjalny
Stoję po dobrej stronie

Mama z dzidziusiem
Z Mecenas Adrianą Woś-Myśliwiec z kancelarii The Law Office of AWM Adriana Wos-Mysliwiec, LLC w Hackensack, NJ rozmawiał „2Tygodnik Polonijny”.

Dlaczego wybrała Pani zawód adwokata?
Już od dziecka wiedziałam, że chcę zostać adwokatem. Mimo innych zainteresowań np. występów podczas studiów w profesjonalnych teatrach w Waszyngtonie, zdecydowałam się na prawo, ponieważ czuję się pewnie i dobrze podczas sporów, negocjacji, dowodzenia, opracowywania odpowiedniej strategii i walki przed ławą przysięgłych. Praktyka prawnicza sprawia, że czuję, iż stoję po dobrej stronie, po stronie sprawiedliwości i pokrzywdzonych.
Jakiego typu sprawy prowadzi Pani Mecenas najczęściej?
Zazwyczaj są to przeglądy i negocjacje, obrona kontraktów/biznesu, zakładanie firm (od międzynarodowych spółek po lokalnych kontraktorów czy elektryków) oraz różnorodne sprawy imigracyjne.
Prawdę mówiąc, początki mojej kariery związane były z prawem rodzinnym, ale zniechęciło mnie do niego postępowanie ludzi wobec siebie w trudnych sytuacjach rodzinnych oraz widok dzieci będących nierzadko ofiarami kłótni małżeńskich i rozwodów. Gdy otrzymałam pracę w jednej z większych firm w New Jersey w praktyce cywilnej, nawet się nie wahałam. Przyjęłam ją. Zaczęłam reprezentować banki w sprawach związanych z niespłaconymi hipotekami. Przestałam „rozbijać rodziny”, za to zabrałam się do „wyrzucania” ich z domów! Pokutę jednak odprawiałam wciąż podejmując się prowadzenia imigracyjnych spraw, aby pomóc ludziom w potrzebie.
Po dobrych kilku latach, przeniosłam praktykę do firmy w Hackensack, Nowell Amoroso Klein Bierman, w której reprezentowałam duże przedsiębiorstwa podczas reorganizacji (np. bankructw), negocjacji itd.
Gdy zdałam sobie jednak sprawę, że moja rodzina jest dla mnie najważniejsza, odeszłam od wielkiej firmy i otworzyłam swoją praktykę w Hackensack.
Jaki procent Pani klientów stanowią Polacy?
Około 80 - 90 % moich klientów to Polacy lub ich potomkowie.
Z jakiego typu problemami prawnymi najczęściej borykają się Polacy w Stanach?
Zgłaszają się do mnie głównie biznesmeni oraz osoby ze sprawami imigracyjnymi. Muszę przyznać, że niestety często spotykam się ze straconą szansą zalegalizowania pobytu z powodu nieprawidłowo wypełnionych dokumentów przez agencje lub niekompetentne osoby.
Jakiej wskazówki udzieliłaby Pani Mecenas wszystkim, którzy od niedawna przebywają w USA?
Ogólnie mówiąc, powinni starać się zachować swój legalny status pobytu w USA , nie zostawać dłużej niż pozwala aktualna wiza, spróbować wszelkich dostępnych sposobów na zachowanie legalnego pobytu. Warto wiedzieć, że za pomocą kilku metod można przedłużyć legalny pobyt w USA, np. poprzez przedłużenie wizy turystycznej, zmianę statusu z turystycznego na studencki czy też rozpoczęcie sponsorstwa.
W momencie, gdy zacznie się przebywać nielegalnie na terenie USA (a szczególnie powyżej 180 dni), szanse na uzyskanie pozwolenia na pobyt znacznie maleją. Podkreślam jednak, że każdy przypadek jest inny i trzeba zapoznać się z prawem, aby świadomie podjąć własną decyzję życiową.
Jest Pani wziętym adwokatem, ale także często udziela się społecznie. W jaki sposób udaje się Pani łączyć trudną i pochłaniającą czas pracę z wieloma zainteresowaniami i chęcią pomocy Polonii?
Zbalansowanie wszystkiego jest podstawą. Jestem bardzo wierząca - Bóg działa w tajemniczy sposób i daje nam to, czego potrzebujemy, abyśmy doszli tam, gdzie chce. Wszyscy mamy zobowiązania i obowiązki.
Na pierwszym miejscu są zobowiązania wobec mojej rodziny. Jestem żoną najwspanialszego mężczyzny oraz matką dwóch pięknych córeczek. Dzięki Bogu za kochającą i wspierającą mnie rodzinę (włącznie z teściami!), przyjaciół, fantastyczną nianię oraz niezastąpioną asystentkę.
Chciałabym podkreślić, że jestem córką politycznych uchodźców z Polski (ojciec członek AK, odznaczony Krzyżem Zasługi Kawalerskim i Komandorskim, mama Kawalerskim). Cała rodzina ojca (matka, ojciec i 4 dzieci), trafiła do obozów koncentracyjnych i przeżyła tylko dzięki Boskiej Opatrzności. Moi rodzice wyemigrowali do Ameryki w 1961 roku i dzięki ich poświęceniu, miałam szczęście urodzić się w Stanach.
Mimo iż posiadali wyższe wykształcenie (tata mgr inżynier maszyn włókienniczych; mama studia wokalistyczne w Warszawie i w Paryżu w Konserwatorium Rachmaninowa), zaczynali jak większość polskich emigrantów – czyli od zera. Ich bardzo ciężka praca szybko przyniosła owoce, bo już wkrótce posiadali spory zakład włókienniczo-produkcyjny w Cliffside Park, gdzie zatrudniali mnóstwo imigrantów - Polaków i przedstawicieli innych nacji. Pomagali również potrzebującym. Sprowadzili wiele osób do USA - rodzinę, artystów, księży. Udzielali się w wielu organizacjach polonijnych, takich jak Fundacja Kościuszkowska czy Fundacja Piłsudskiego, organizowali wiele imprez charytatywnych. Byli założycielami i fundatorami Fundacji Jana Pawła II, która wybudowała dom naszego papieża pod Rzymem. Dzięki temu miałam zaszczyt być bierzmowana przez Jana Pawła II w Bazylice Św. Piotra w Rzymie.
Pasję społecznikowską odziedziczyli po swych rodzicach - Woś i Ustinow. Dziadkowie Woś wraz z wujkiem Pawłem Woś podczas okupacji uratowali pięć żydowskich rodzin. Za czyn ten zostali odznaczeni przez rząd Izraela medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Dziadek Ustinow, „biały” Rosjanin, uciekł tuż przed rewolucją do Polski, a później podczas okupacji wsławił się z żoną ukrywaniem Żydów i przedstawicieli innych nacji przed Niemcami.
Ja także, jak tylko mogę, staram się pomóc innym poprzez udzielanie od 2003 r. porad i informacji w Board of Directors Scouts Council of Bergen County. Działam także w Board of Directors and Executive Committee Bratniej Pomocy, jestem członkiem zarządu Women Lawyers in Bergen (od 2005 roku do chwili obecnej) oraz od 2001 r. lektorem i członkiem zarządu kościoła Epiphany Church, w którym moja działalność opiera się na wspieraniu wielu polsko-amerykańskich organizacji, włącznie z Fundacją Kościuszkowską, w tym także organizacji politycznych. Oprócz tego staram się pisać, gdzie tylko mogę.
Gdyby nie była Pani Mecenas prawnikiem, to....
Nie wyobrażam sobie innego zajęcia. Na pewno bym więcej pisała.
Wielu młodych ludzi marzy o zawodzie adwokata. Jakich wskazówek udzieliłaby im Pani Mecenas?
Nie róbcie tego! Ja tylko żartuję. Idźcie za swoimi marzeniami, nie tylko tam, gdzie myślicie, że są pieniądze – ponieważ, jeśli nie kochacie swojej pracy, nigdy nie osiągniecie szczęścia i sukcesu.
Dziękuję za rozmowę.

Home | O nas | Numer bieżący | Reklama | Prenumerata | Archiwum | Galeria | Księgarnia | Kontakt