Czy uprawnianie zawodu prawniczego jest trudne?
To zależy od złożoności sprawy. Mam mnóstwo klientów, którzy mają poważne problemy. Rozwody i inne sprawy z dziedziny prawa rodzinnego mogą być emocjonalnie bardzo wyczerpujące. Niektóre osoby mają za sobą naprawdę dramatyczne przeżycia. W przypadku rozwodów, często słyszę jak małżonkowie znęcają się nad sobą psychicznie i fizycznie. Najbardziej cierpią dzieci. To one są najbardziej poszkodowane. Dlatego jako prawnik robię wszystko, co w mojej mocy, by wywalczyć dla nich jak najlepsze warunki życia i dla ich dalszego rozwoju.
Dlaczego wybrał Pan prawo? W czym się Pan specjalizuje?
Postanowiłem zostać prawnikiem, po tym jak jeszcze na studiach przez jeden semestr pracowałem w komitecie finansowym Senatu Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie. Zainspirował mnie tam adwokat, który pracował dla tego komitetu. Wywodził się z bardzo biednej rodziny ze stanu Indiana. W domu, w którym się wychował, nie miał nawet kanalizacji. Swoim zapałem, ciężką pracą i inteligencją osiągnął wysoką pozycję i obecnie jest jednym z tych, którzy tworzą amerykańskie prawo podatkowe.
Specjalizuję się w prawie rodzinnym, imigracyjnym i nieruchomościowym - kupno-sprzedaż. Reprezentuję małe i duże biznesy oraz osoby prywatne. Zajmuję się także wykroczeniami drogowymi, np. jazda w stanie nietrzeźwym oraz mandaty. Raczej nie podejmuję się spraw kryminalnych.
Nie boi się Pan konkurencji, zwłaszcza ze strony starszych, bardziej doświadczonych kolegów?
Nie martwię się o to, gdyż w naszym kompleksowym społeczeństwie jest duże zapotrzebowanie na pomoc z dziedziny prawa, co sprawia, że każdy z nas ma co robić. Może nie mam 30 lat doświadczenia jak inni, ale dzięki mojej ciężkiej pracy jestem w stanie rozwiązać problemy moich klientów tak samo dobrze, jeżeli nie lepiej, niż moi starsi koledzy po fachu.
Wybierając mnie, mój klient może liczyć na to, że za rozsądną cenę otrzyma szybką i gruntowną pomoc w rozwiązaniu problemu. Wielu moich klientów narzeka często na swoich byłych prawników, którzy pobierając wysokie należności za swoje usługi nigdy nie mieli dla nich czasu i wszystko załatwiali przez sekretarki. Ja uważam, że każdemu klientowi należy poświęcić czas oraz być z nim otwartym i szczerym. Dobre traktowanie klienta zawsze procentuje w przyszłości i pozostawia miłe wrażenie.
Gdzie zdobył Pan wykształcenie prawnicze?
Ukończyłem szkołę prawniczą Benjamin N. Cardozo School of Law na Manhattanie.
Podobno ma Pan uprawnienia do wykonywania zawodu prawnika oraz prowadzenia spraw na terenie kilku stanów.
Mam uprawnienia do prowadzenia spraw w stanach New York, New Jersey, Floryda i Connecticut. Wkrótce uzyskam również prawa do uprawiania swojego zawodu w Waszyngtonie D.C. oraz Kalifornii. Czynię to, bo daje mi to możliwość reprezentowania moich klientów gdziekolwiek się oni znajdują. Poza tym mam również plany rozwoju mojej firmy i otwarcia jej filii na terenie innych stanów.
Kto stanowi głównie Pana klientelę?
Powiedziałbym, że Polacy. Stanowią oni ok. 50% mojej klienteli. Mam ten atut, że mówię po polsku.
Jakimi Polacy są klientami i co różni ich od innych?
Polacy, tak jak wszyscy inni, borykają się z podobnymi problemami. Żyją w USA, mają swoje rodziny, kupują nieruchomości i są właścicielami firm. Jakkolwiek w sprawach imigracyjnych, Polacy stanowią największy procent mojej klienteli. W sprawach imigracyjnych Polacy często korzystają z usług agencji, co nie zawsze wychodzi im na dobre. Słyszałem wiele o agencjach, które biorą należność za wykonanie usługi, po czym sprawa zostaje źle poprowadzona. Nierzadko zdarza się, że Polacy zostają deportowani do Polski. Ja zawsze polecam wynajęcie adwokata, specjalisty w danej dziedzinie, który po trochę większych kosztach, pomoże rozwiązać problem.
Obecnie gorącym tematem jest propozycja reformy imigracyjnej. (Pisaliśmy o tym szeroko w poprzednim wydaniu „2TP”, przyp. red.). Budzi ona wiele kontrowersji.
Tak jak wspomniałem w artykule, nie ma niczego pewnego w sprawie propozycji reformy imigracyjnej. Mamy nadzieję, że coś z tego wyniknie, ale za wcześnie jeszcze, żeby cokolwiek stwierdzić. Mam wiele telefonów od Polaków, których wiza straciła dawno ważność. Pytają mnie, czy mogę pomóc im w legalizacji pobytu. Niestety w wielu przypadkach nie da się nic zrobić.
Co się obecnie dzieje z reformą? Jaki Pana zdaniem czeka ją los?
Wciąż napotykamy opór z prawej i lewej strony, ale prezydent jest skłonny podpisać kompromisową ustawę. Na dzień dzisiejszy, nie jestem w stanie przewidzieć, czy ustawa przejdzie, czy też nie i w jakiej formie. Jeżeli tak się stanie, to obawiam się, że wiele imigracyjnych propozycji będzie opóźnionych, aż do czasu kiedy będą wprowadzone wszelkie działania zabezpieczenia granic.
Jaka jest Pana prywatna opinia nt. tej reformy?
Myślę, że coś zostanie zrobione w tej sprawie, ale wiele propozycji z tej ustawy zostanie okrojonych.
Obserwując polityczną rzeczywistość, legalizacja pobytu przebywających w USA nielegalnych może mieć miejsce po przeprowadzeniu reformy uszczelnienia granic, a to może trwać latami.
Wszyscy wiemy, że nikt nie jest w stanie deportować 12 milionów ludzi. Brutalna rzeczywistość to również fakt, że duży procent nielegalnych imigrantów stanowią kryminaliści. Prawdą jest też, że imigranci zaniżają Amerykanom stawki za wykonywaną pracę.
Z drugiej jednak strony patrząc wstecz na historię widzimy, że imigranci uczynili dla tego kraju wiele i o tym też nie mogą zapomnieć ustawodawcy amerykańscy.
Urodził się Pan w Polsce, w Sosnowcu.
Miałem 12 lat, kiedy wraz z moją rodziną przyleciałem do Stanów Zjednoczonych.
Jak często bywa Pan w Polsce?
Odwiedzam Polską co parę lat. Ostatnio byłem tam w zeszłym roku.
Jaki jest mec. Marzec prywatnie, czy jest żonaty?
Nie jestem żonaty. Byłem dotąd chyba zbyt zajęty... (śmiech). Niektórzy mówią, że ożeniłem się z moją firmą i klientami. Mieszkam w obrębie nowojorskiego metra.
Co podoba się Panu w USA, a co Pana razi? Czego można pozazdrościć Amerykanom?
USA to piękny kraj. Polecam wszystkim Polakom zwiedzenie Ameryki, aby zobaczyć jaki to wielki i zróżnicowany etnicznie kraj. Wg mnie Amerykanie są materialistami i za bardzo koncentrują się na zarabianiu pieniędzy. Uważam, że w życiu jest wiele ważniejszych spraw niż pieniądze. Jeżeli chodzi o Polaków, to myślę, że są za bardzo pesymistycznie nastawieni do życia i narzekają. Znacznie częściej niż Amerykanie. Polacy powinni się więcej uśmiechać i mieć więcej nadziei i wiary w siebie i własne zdolności.
Jakie są Pan zainteresowania, hobby?
Mam licencję pilota i mogę przewozić cztery osoby z lotniska na Long Island. Lubię zabierać rodzinę i znajomych na wycieczki samolotem. Lataliśmy już nad Massachusetts, New York, New Jersey, Pennsylvanią, Connecticut i Rhode Island. Teraz planuję lot na Florydę. Jeżeli chodzi o inne zainteresowania, to np. lubię strzelanie z pistoletu do tarczy, jak również podróże po całym świecie.
Jakie są Pana marzenia?
Marzę o tym, aby małym samolotem oblecieć cały świat.
Dziękuję za rozmowę
.