|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
2007 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
 |
|
Drodzy Czytelnicy,
W dzisiejszym wydaniu naszego pisma znajduje się wiele ciekawych artykułów i relacji z kilku imprez polonijnych, m.in. z balu Radia Rytm, z obchodów kolejnej rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja i z 4. Polskiej Parady Samochodowej. Szczególnej Państwa uwadze polecamy artykuły naszych ekspertów – mec. Dariusza Marca nt. rozwodów w USA, mec. Leszka Chrzanowskiego o wymogach w ubieganiu się o pobyt stały oraz Klaudii Brzostek – specjalistki od pożyczek hipotecznych nt. pożyczek na domy.
Życzymy przyjemnej lektury!. |
|
Nr 9 05-15-2007 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Gość specjalny „2TP” |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Sławi Polskę pod obcym niebem.
Z kajakarzem, odkrywcą, podróżnikiem, badaczem, autorem książek i działaczem polonijnym Jerzym D. Majcherczykiem rozmawiała red. Barbara Aleksandrowicz.
Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z kajakiem i plecakiem?
Pływać umiałem wcześniej niż chodzić. Kiedyś moją podstawówkę odwiedził słynny podróżnik Stanisław Szwarc-Boronikowski z prelekcją nt. źródeł Amazonki (14 lat temu miałem zaszczyt wprowadzić go wraz z Tony Halikiem i Elżbietą Dzikowską do prestiżowego klubu Explorers Club). „Rzucam tu ziarno podróżowania i może na kogoś spadnie” – powiedział wtedy. Spadło na mnie. Zainteresowanie kajakami rozpoczęło się w czasie studiów w Krakowie, gdy po raz pierwszy wraz z kolegami udałem się na spływ Skawinką. Nie zniechęcił mnie złamany wtedy kajak. Wytrwale rozwijałem swoją pasję. Po latach znalazłem się w setce najlepszych wioślarzy XX w., w dodatku jako jedyny Polak.
Największym Twoim osiągnięciem było dotąd odkrycie najgłębszego na Ziemi Kanionu Colca...
W maju 1981r. szóstka kajakarzy-śmiałków porwała się na zdobywanie niełatwej do ujarzmienia górskiej rzeki Rio Colca. Postawiliśmy na szali naszą młodość, zapał, siłę woli i wiarę w swoje możliwości. Popłynęliśmy wbrew zdrowemu rozsądkowi w miejsca dotąd nieznane. Dość szybko przyjemność pływania ustąpiła miejsca trwodze, walce o przetrwanie. Były wywrotki, połamany sprzęt, brak żywności i brak sił. Wtedy wierzyliśmy, że jedynie modlitwa może nas uchronić od najgorszego. Chcieliśmy zdobyć Rio Colca dla naszego Papieża, którego zdjęcie towarzyszyło nam w wyprawie. Gdy jedenastego dnia spływu natrafiliśmy na monstrualnych rozmiarów wodospady, nadaliśmy im imię Jana Pawła II. Ojciec święty dochodził właśnie do siebie po zamachu na Placu św. Piotra. W Rio Colca poczułem się prawdziwym odkrywcą, gdy weszliśmy w dziurę w ziemi, gdzie ściany sięgają 4 tys. m. „Gdyby nam się teraz coś stało, to i tak nikt by nas tu nie znalazł” – pomyślałem wtedy. Canion Colca jest obecnie jedną z największych atrakcji turystycznych Peru. Niedawno świętowaliśmy 25-lecie odkrycia tego niezwykłego miejsca. Przy tej okazji udało mi się doprowadzić do odsłonięcia dwóch pamiątkowych tablic i nadać szkole w wiosce Huambo imię „Jana Pawła II”. O tym wszystkim, dzięki udziałowi polskiego radia i telewizji, mogli dowiedzieć się rodacy z całej Polski.
Gdzie zastał Cię stan wojenny?
Noc z 12 na 13 grudnia 1981 r. spędzałem w drukarni w Limie, Peru, gdzie czuwałem nad drukowaniem książki „In Kayak Through Peru” (Kajakiem przez Peru), większości której byłem autorem. Gdy następnego dnia rano z książką pod pachą wyszedłem na ulicę Limy - ujrzałem wielkie napisy na czołówkach gazet, mówiące o przejęciu w Polsce władzy przez wojsko i o zamachu stanu. Świat zawirował mi przed oczami. Dla naszej wyprawy powrót do Polski przestał być możliwy.
Co to była za wyprawa?
Przygotowywaliśmy się do niej przez 2 lata, trwała blisko 3 lata i była jedną z najdłuższych wypraw grupowych XX w. Wyruszyliśmy 6 czerwca 1979 r. z Polski przez Nowy Jork na podbój rzek Meksyku, Centralnej i Południowej Ameryki. Przepłynęliśmy wiele górskich, dziewiczych rzek. Dwoma samochodami pokonaliśmy 120 tys. km, od Yellowstone Park - najbardziej na północy, do Tierra del Fugo Park - najbardziej na południu. Po pierwszych 10-ciu miesiącach wyprawy piątka moich towarzyszy wróciła do Polski, a nasza piątka: Jacek Bogucki, Piotr Chmieliński, Zbyszek Bzdak, Andrzej Piętowski i ja - kontynuowała wyprawę aż do 4 lutego 1982 r. W tym czasie w Polsce dochodziło do pierwszych strajków i zawiązywała się „Solidarność”. W odwiedzanych miejscach prosiliśmy polskich księży o odprawienie mszy św. w intencji naszej ojczyzny. Na początku lutego 1981 r. dotarliśmy do Peru, gdzie w porze deszczowej udało nam się przepłynąć rzekę Maranon i zebrać informacje o nieznanym Kanionie Colca.
Odkrycie Kanionu Colca w Peru przysporzyło Wam wiele sławy...
Odkrycie Kanionu Colca było niewątpliwie wielkim wydarzeniem. Gdy wróciliśmy do Limy byliśmy przyjęci przez samego prezydenta Fernando Belaunde Terry. Otrzymaliśmy również honorowe obywatelstwo blisko milionowego miasta Arequipe. Dokończyliśmy wyprawę w Argentynie i powróciliśmy do Limy w oczekiwaniu na zaplanowaną w połowie grudnia konferencję prasową z udziałem prezydenta Peru, na której miano zaprezentować wydaną właśnie naszą książkę i film o Kanionie Colca. Szykowaliśmy się też do powrotu do kraju, gdzie zostały nasze rodziny, których nie widzieliśmy blisko 3 lata. Mieliśmy bilety na 20 grudnia. Okrutny los chciał jednak inaczej. Do konferencji nie doszło, a nasze rodziny ujrzeliśmy dopiero po 10-ciu latach.
Co właściwie stanęło na przeszkodzie powrotu do kraju?
Ciąg dalszy obszernego wywiadu z Jerzym Majcherczykiem w wydaniu drukowanym...
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Ameryka |
|
Biada alergikom w New Jersey
Po sezonie zimowym, opadach śniegu i mroźnej pogodzie nadszedł najgorszy czas dla alergików” – twierdzi dr Leonard Bielory, dyrektor Asthma and Allergy Research Center w UMDNJ-New Jersey Medical School w Newark.
Alergicy znowu będą walczyć z mokrymi nosami, łzawiącymi, zaczerwienionymi oczami i częstym kichaniem. U niektórych wystąpi wysypka i czerwone plamy na twarzy.
Inni będą dodatkowo gorączkować. Alergia uderzy ich również mocno po kieszeni. A już z pewnością alergików z New Jersey. Mało kto bowiem wie, że ubezpieczalnie zdrowia w New Jersey pokrywają koszty jedynie niektórych leków na alergię. Za inne leki płacą symbolicznie, lub nie płacą wcale. Oznacza to, że w większości przypadków kosztami leku na alergię obarczony jest główny zainteresowany czyli pacjent.
Najpopularniejszymi lekami na alergię są aktualnie Claritin, Allegra, Zicam, Zytrec i Clarinex. Większość z nich sprzedawana jest na receptę. Claritin jest jedynym lekiem na alergię, który można nabyć w aptekach bez recepty. Leczenie nim jest jednak kosztowne, bo za każdą tabletkę trzeba zapłacić 1 dolara. Mimo to coraz więcej alergików decyduje się na ten lek. Powód? I tak wychodzi taniej niż zażywanie leku wydanego na receptę. Należy wszakże uwzględnić koszty wizyty w przychodni lekarskiej, niekiedy dodatkowe badania, a także dopłatę do kosztów leku wydanego na receptę czyli tzw. co-payment. Zdarza się, że bywa on bardzo wysoki. Jest jeszcze inny problem związany z wydaniem leku na receptę, który znalazł się ostatnio pod pręgierzem ostrej krytyki.
Aaron Mendelaw, 17-latek z Hillsdale przekonał się na własnej skórze o tym jak ciężko żyć z alergią. Wie też coś o tym jego matka. Lek Claritin okazał się być w jego przypadku nieskuteczny w leczeniu objawów alergii. Rodzina chłopca udała się więc po pomoc do lekarza, a ten zalecił lek Allegra. Matka chłopca, któremu z nosa leciała bez przerwy woda, a twarz pokryta była czerwonymi, zaognionymi plamami, udała się do apteki by zrealizować receptę i wtedy usłyszała: “Nim wydamy lek musi pani sprawdzić czy pani ubezpieczalnia zdrowia pokryje koszty leku”. Kobieta zaniemówiła z wrażenia, ale jeszcze tego samego dnia skontaktowała się ze swoją ubezpieczalnią. To co usłyszała przyprawiło ją niemal o atak serca. „Niestety, nie możemy pokryć kosztów leczenia lekiem Allegra, ale polecamy inny lek dostępny na rynku - Claritin”. Jako, że u syna nie odnotowała poprawy, nie miała innego wyjścia jak ponownie udać się do apteki i kupić kolejne opakowanie leku Claritin. W międzyczasie dzwoniła kilkakrotnie do swojej ubezpieczalni. Tajemnicą poliszynela jest co usłyszeli pracownicy ubezpieczalni od zdesperowanej matki, dość, że wydali pozwolenie na wykupienie Allegry na receptę. Wkrótce u chłopca nastąpiła znaczna poprawa. „Mój syn ma się znacznie lepiej, a ja mam satysfakcję, że wygrałam batalię z niemądrą polityką rządu. Z trwogą jednak myślę o innych rodzinach, którzy przeżywają gehennę mając dzieci cierpiące na alergię” – ubolewa Natalie Mandelaw.
Wysoki koszt leczenia, kłody rzucane pod nogi alergikom i ich rodzinom powodują, że coraz więcej alergików rezygnuje z zażywania leków. „W ostatnich latach odnotowujemy coraz więcej przypadków nieleczonych alergii. I nie dzieje się to z winy lekarzy” – twierdzi dr William Berger, prezes American College of Allergy, Asthma and Immunology. „Zanim wypiszę receptę na taki lek jak np. Allegra muszę najpierw uzyskać zgodę ubezpieczalni zdrowia mojego pacjenta. Jeśli jej nie otrzymam to jestem zmuszony zrezygnować z zaaplikowania danego leku choremu. Nie muszę chyba mówić w jak trudnej sytuacji zostaję wtedy postawiony i jak musi czuć się mój pacjent” – wyznał jeden z polskich lekarzy z Wallington.
W połowie kwietnia 2006 r. 4,1 mln recept na leki przeciwalergiczne zostało wydanych w New Jersey. To o 1,1 mln mniej niż w analogicznym okresie 2005 r. Nie oznacza to jednak wcale, że w New Jersey ubywa alergików. Wręcz przeciwnie. Lekarze twierdzą, że sytuacja ta ma związek z reformą w systemie zdrowotny. I z faktem, że Claritin można dostać bez recepty. „To oczywiste, że wolę kupić lek w aptece bez recepty, bo zaoszczędzi to czasu na wizytę i opłaty za nią. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że często trudno zmobilizować się do pójścia do lekarza. Niekiedy jeszcze okazuje się, że należy się poddać dodatkowym badaniom na potwierdzenie alergii co znowu wiąże się z dodatkowymi kosztami i stratą czasu” – mówi Elizabeth Kotaba z North Arlington. Przyznała, że cierpi na alergię od lat, ale ostatnio zrezygnowała z leczenia. „Chodzę w ciemnych okularach by nie drażnić łzawiących oczu i cała zasmarkana. Na początku moi koledzy z pracy patrzyli na mnie trochę dziwnie dopytując się czy nie mam przypadkiem grypy. Dociekali czy jest to zaraźliwe. Teraz już im to nie przeszkadza. Myślę, że pogodzili się z moją alergią, a ja sama nauczyłam się z nią żyć” – twierdzi Kotaba.
Jak wskazują ostatnie informacje MediMedia Information Technologies, przedsiębiorstwa zajmującego się śledzeniem pracy ubezpieczalni zdrowotnych w New Jersey, ponad jedna trzecia alergików z New Jersey musi najpierw uzyskać zgodę swoich firm ubezpieczeniowych zanim otrzyma receptę na lek na alergię. „Mamy tu do czynienia z wielką biurokracją. Nasz personel włącznie z lekarskim, spędza długie godziny na rozmowach z ubezpieczalniami próbując wynegocjować leki na alergię dla naszych pacjentów. To mocno reorganizuje naszą pracę” – uskarża się alergolog Lourdes DeAsus. „Fakt, że Claritin jest dostępny na rynku nie stanowi dla mnie raczej problemu. Ubolewam jednak nad tym, że w ten sposób kompanie ubezpieczeniowe czerpią dodatkowe zyski na pacjencie alergiku” – przyznał dr Ryszard Luka z Garfield. Wyraził również oburzenie niezrozumiałym dla niego systemem ubezpieczeń zdrowotnych w New Jersey.
Jedna z firm ubezpieczeń zdrowotnych Aetna, z której usług korzysta ok. 1,2 mln mieszkańców tego stanu, wymaga również od lekarzy alergologów zwracania się o pozwolenie na przypisanie danego leku na receptę. Firma drastycznie obniżyła limit pokrywania kosztów leczenia alergików na niekorzyść tych ostatnich. Jak poinformował rzecznik Aetny Walt Czerniak, w zeszłym roku Aetna opłaciła 1,7 mln recept zapisanych na leki alergiczne. Ponadto firma rozesłała ponad 400 000 kuponów na zniżkę przy zakupie innego leku na alergię Alavert również dostępnego na rynku bez recepty. „Musimy dostosowywać się do sytuacji jaka panuje na rynku. Jest rzeczą oczywistą, że wraz z cenami leków rosną również opłaty za ubezpieczenie co oznacza dodatkowe koszty dla pacjenta. Wszyscy w jakiś sposób odczuwamy skutki nie najlepszej sytuacji ekonomicznej kraju” – uważa Czerniak. Jego argumenty nie docierają jednak ani do lekarzy, ani do pacjentów. Na ten temat nie chcą również rozmawiać władze zrzucające winę na karb gospodarki kraju. Nie zanosi się więc wcale by sytuacja alergików w New Jersey miała ulec poprawie. A może by tę kwestię poruszyć tuż przed listopadowymi wyborami władz?
Tymczasem dla alergików zaczął się nowy dzień. Kolejny ciężki dzień, ale kogo tak naprawdę to obchodzi?
|
|
|