O nas
reklama w Tygodniku Polonijnym
Reklama w Tygodniku
Prenumerata Tygodnika
Archiwum Tygodnika
Galeria Tygodnika
Nasi Sponsorzy
Ksiegarnia Tygodnika
Skontaktuj sie z nami
2007
Drodzy Czytelnicy,
W ostatnich tygodniach w metropolii nowojorskiej wiele się działo. Serię prelekcji wygłosił historyk IPN dr Sławomir Cenckiewicz. Odbyły się m.in. bale - Polonijnego Klubu Podróżnika z udziałem pisarza i dziennikarza w jednej osobie Zbigniewa Świecha, Sportowca, którego gościem specjalnym był Grzegorz Lato, żeglarski – a także Koncert dedykowany Fryderykowi Chopinowi, podczas którego wystąpiła znakomita śpiewaczka Izabela Grajner-Partyka, połączony z wystawą jej męża – rzeźbiarza Mieczysława „Karola” Partykę, a także wybory Miss International 2006. „2Tygodnik Polonijny” uczestniczył w większości wymienionych imprez i opisał je w bieżącym wydaniu. Ponadto znajdą Państwo wywiad ze znakomitym żeglarzem, zdobywcą cennej nagrody, kpt. Andrzejem Kopczyńskim z Pensylwanii i wiele innych ciekawych tekstów.
Nr 57 2-09-2007
Życie na emigracji
Bal nad bale

Mama z dzidziusiem
3 lutego w pięknej sali bankietowej „Fiesty” odbył się doroczny, 10. już Bal Podróżnika, którego gospodarzem był niestrudzony Jerzy Majcherczyk, prezes Polonijnego Klubu Podróżnika (PKP), z siedzibą w Wallington, NJ. niż ich rówieśnicy.

Jurka Majcherczyka nie trzeba nikomu przedstawiać, bo jest on dobrze znany w świecie Polonii amerykańskiej i nie tylko. Jego wyjątkowość związana jest z jego pasją – podróżowaniem i odkrywaniem pięknych zakątków świata. On też wytrwale i z wielkim zapałem organizuje wyprawy w ciekawe miejsca, z udziałem osób, które jak on, pragną poznawać świat.
Klub, który prowadzi, działa już 11 lat. Na przestrzeni tych lat zdziałał bardzo wiele. Jego zainteresowania podziela jego urocza żona Małgosia, prowadząca od lat agencję turystyczną Classic Travel.
Wróćmy jednak do balu. Honorowy patronat nad nim objął Jego Ekscelencja Janusz Reiter – ambasador RP w USA. Władze polskie w Ameryce reprezentował konsul generalny RP w Nowym Jorku Krzysztof Kasprzyk. Gościem honorowym balu był członek The Explorers Club, znakomity publicysta, reżyser, pisarz i badacz historii Krakowa i Polski Zbigniew Święch.
Święch, który podczas balu był autorem interesującej prelekcji nt. swojej działalności, karierę dziennikarską rozpoczął w 1962 r. na łamach „Dziennika Polskiego”. Odtąd nieprzerwanie współpracuje z wieloma czołowymi gazetami w Polsce. Jest autorem kilku książek, filmów i licznych publikacji prasowych. Napisał m.in. bestseller - wieloksiąg „Klątwy, mikroby i uczeni”, nawiązującą do badań nt. grobu Kazimierza Jagiellończyka, którego otwarcie podobno spowodowało serię tajemniczych zgonów uczonych. Książka rozsławiła jej autora, a także Wawel, Kraków i Polskę, a zawarte w niej rewelacje porównuje się do rewelacji związanych z grobem faraona Tutenchamona.
Święch, któremu nadano przydomek „Następca Pawła Jasienicy”, otrzymał wiele prestiżowych nagród, w tym „Nagrodę Tetmajerowską” za tysiące publikacji.
Gośćmi specjalnymi balu byli: Chief Sielu Avela – Wielki Wódz z Hawaii nazywany również ambasadorem Polinezji oraz wokalista grupy Bolter, muzyk i kompozytor w jednej osobie Janek Zieliński, znany m.in. z przeboju „Daj mi tę noc...”. Wódz Avela ma na swoim koncie tytuł mistrza świata w tańcu z płonącym nożem. Wystąpił w wielu najbardziej popularnych programach telewizyjnych w USA, w tym w Oprah Winfrey Show. Wiele też podróżuje po świecie, a jego pokazy wzbudzają wielki podziw.
Jak tradycja każe jubileuszowy bal rozpoczęto polonezem, który poprowadził gospodarz imprezy. On też sprawnie poprowadził część oficjalną balu. Zaczął od powitania honorowych gości i przedstawienia sponsorów, a także gości specjalnych. „Poza wieloma spotkaniami odbyliśmy 3 wyprawy i uczestniczyliśmy w obchodach 25. rocznicy odkrycia przez Polaków Kanionu Colca. W ten sposób spełniamy nasze statutowe założenie, jakim jest odkrywanie, promowanie i utrwalanie dokonań Polaków. Przeprowadziliśmy również akcję pomocy dzieciom ze szkoły im. Jana Pawła II w wiosce Huambo...” – powiedział, podsumowując 2006 rok, prezes PKP Majcherczyk.
Do tańca przygrywała grupa „Kraki”. Parkiet pękał w szwach.
Na uczestników balu czekało wiele atrakcji, a wśród nich występ tanecznego zespołu folklorystycznego. Duże zainteresowanie zyskały popisy Wielkiego Wodza Sielu Avela, którego zaprosiła honorowy konsul z Hawaii Bożena Jarnot. Wiele emocji wzbudził konkurs na najciekawszy kostium z podróży. Każdy uczestnik konkursu miał za zadanie opisać strój oraz kraj jego pochodzenia, a następnie odtańczyć taniec z nim związany. Główną nagrodę w wysokości $300 otrzymała Ania Knapińska ze swoim partnerem za najlepiej zaprezentowany strój.
Głównymi sponsorami balu byli: Western Union, PLL Lot, Adamba Imports, PSFUK i Wawel Savings Bank.
Należy powiedzieć, że organizator balu Jurek Majcherczyk spisał się świetnie zapewniając swoim gościom znakomitą zabawę. Zdjęcia z balu mówią same za siebie.
Tak trzymać, Jurku! Tak trzymać!

Kącik imigranta
W obronie nielegalnych imigrantów

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych przedmiotów debaty na arenie politycznej całego świata jest sprawa imigracji. W kwestii polityki imigracyjnej, poglądy rozciągają się od głoszonych przez zwolenników swobodnej imigracji “polityki otwartych drzwi”, do głoszonej przez zwolenników “zerowej imigracji” “polityki zamkniętych drzwi”, poprzez wszystkie odcienie pomiędzy tymi postawami..

Mama z dzidziusiem

Większość Amerykanów znajduje się gdzieś pośrodku. Rozumieją, że o ile nie są rdzennymi Amerykanami, to ich przodkowie kiedyś byli imigrantami. Zdają sobie również sprawę, iż uciekinierzy polityczni, którzy uciekli do Stanów Zjednoczonych przed reżimami totalitarnymi w ich ojczystych krajach uczynili to z powodu, iż Stany cieszą się reputacją kraju wolnego. Większość Amerykanów, dumna z tej reputacji uważa, że azyl jest czymś odpowiednim; jednak wielu z nich boi się imigrantów, a większość wierzy, iż jest pewien poziom, ponad którym imigranci nie powinni być wpuszczani do ich kraju.
A jakie są prawdziwe skutki imigracji w społeczeństwie i gospodarce ? Czy rzeczywiście polityka antyimigracyjna “zachowuje Amerykę dla Amerykanów”? Jaki rodzaj polityki imigracyjnej jest dobry, uczciwy i bez zarzutu ?
Stany Zjednoczone w XIX wieku doświadczyły największej fali imigracji jaka miała miejsce w jakimkolwiek miejscu i momencie historii świata, ale także zauważyły największy wzrost produkcji i standardu życia w historii świata. Większość historyków i ekonomistów zgadza się, że nie był to przypadek.
Choć następował masowy napływ ludzi, nie odebrało to miejsc pracy. Poza tym że byli pracownikami, ci imigranci byli też konsumentami, tworzącymi większy popyt na wytwarzane dobra. Ponieważ ci nowi pracownicy oszczędzali i inwestowali swoje pieniądze - co zwiększyło kapitał inwestycyjny - umożliwili finansowanie większej produkcji i większego rynku.
Błędne informacje na temat imigracji wynikają ze złego założenia mówiącego, iż rozmiar bogactwa kraju ma charakter statyczny. Wielu ludzi wyobraża sobie, iż w obrocie jest tylko określona suma pieniędzy, a im mniej ludzi będzie w kraju, tym więcej bogactwa przypadać będzie na jedną osobę. Jednak, po lepszym zbadaniu, te mity upadają.
Im więcej jest siły roboczej, tym więcej zostanie wyprodukowane, a większa produkcja oznacza większe bogactwo.
Jednym z problemów jest po prostu ksenofobia i lęk przed “obcymi”. Wielu ludzi boi się osób, które są inne niż oni. Jednak w historii, imigranci zrobili w USA wiele dobrego pomimo - a może dzięki - ich odmienności. Wymieńmy tu np. przemysł rozrywkowy (który w dużej mierze zawdzięcza się imigrantom i który przynosi miliony dolarów rocznie), studia filmowe, ludzi rozrywki - od Braci Marx, poprzez Desi Arnaz do Mela Gibsona - ludzi przybyłych z całego świata, myśl techniczną czy restauracje oferujące duży wybór kuchni etnicznych. Różnorodność jest kluczowym składnikiem wynalazczości. Imigranci stymulują też ludność rdzenną do zwiększania produkcji oraz do większej innowacyjności, w celu przystosowania się do bardziej różnorodnego rynku.
Bogactwo materialne imigrantów w chwili przybycia nie jest istotnym wskaźnikiem. Choć prawdą jest, iż bogaci imigranci wydają na początku więcej pieniędzy niż biedni, imigranci bogacą się dzięki pełnemu wigoru poszukiwaniu szans stwarzanych przez gospodarkę wolnorynkową. Historia USA jest pełna nazwisk ludzi, którzy zaczynali pchając taczki ulicami Nowego Jorku. Ludzie o nazwiskach takich jak Macy, Marriot czy Bill Graham, którzy przybyli, aby zostać założycielami największych firm; lub pewien pan Azimov, który sprzedając cukierki z ruchomego kiosku mógł zgromadzić wystarczająco dużo pieniędzy, aby posłać do szkoły swojego syna, Izaaka. Historia pokazuje wiele przykładów bogactwa, które imigranci przynieśli krajowi.
Thomas Muller z The Urban Institute porównał warunki rynku pracy w Los Angeles z innymi miastami USA i twierdz, iż napływ imigrantów do Południowej Kalifornii wpłynął na bezrobocie wśród miejscowych “minimalnie, jeśli w ogóle”.
Thomas Espenshade z Princeton and Muller odkrył, że w obszarach wielkich miast Zachodniego Wybrzeża “stopa bezrobocia czarnych nie wzrasta - jeśli już to spada, pomimo napływu większej liczby imigrantów z Meksyku.
Inny naukowiec David Card z Princeton studiował efekt wywierany przez imigrantów na niewykwalifikowanych miejscowych w różnych miastach. “Nie znalazłem zbyt wielu dowodów na to, że napływ imigrantów jest powiązany z dużymi bądź systematycznymi efektami stóp zatrudnienia lub bezrobocia wśród mniej kwalifikowanych miejscowych,” powiedział.
“Badania nie wykazały zauważalnego bezrobocia powodowanego przez imigrantów - ani w całym USA, ani w konkretnych obszarach o wysokim wskaźniku imigracji. Jedną z przyczyn jest to, iż potencjalni imigranci przykładają szczególną wagę do warunków tutejszego rynku pracy i dążą do tego, aby nie przybywać jeśli zapotrzebowanie na ich zdolności jest małe. W tym samym czasie, imigranci zwiększają popyt na pracę w wielu zawodach; konsumują dobra i usługi tak samo, jak je produkują. W długim okresie, swoimi wydatkami tworzą tak dużo miejsc pracy jak zajmują.
“Imigranci nie tylko tworzą nowe miejsca pracy poprzez wydatki, lecz czynią to również bezpośrednio, poprzez firmy, które zakładają chętniej niż miejscowi. Badania statystyczne rządu Kanady, które powinny też dobrze opisać doświadczenia USA, wykazały, że prawie 5 % - 91 z 1746 samotnych mężczyzn i 291 samotnych kobiet, uruchomiło własne biznesy poprzez pierwsze 3 lata pobytu w Kanadzie. Nie tylko, że zatrudniali samych siebie, ale też innych ludzi, ‘tworząc’ łącznie 606 miejsc pracy, więc, co najmniej 1 z 3 nowych miejsc pracy było tworzone i zajmowane przez imigrantów.
Są opinie, że imigranci nadużywają systemu opieki. Generalnie do USA przybywają ludzie młodzi i zdrowi, więc korzystają z opieki zdrowotnej rzadziej niż rodziny miejscowych. Szacuje się, że przez kilkanaście pierwszych lat pobytu w Ameryce, przeciętna rodzina imigrancka płaci więcej podatków niż przeciętna rodzina miejscowa.
David North i Marion Houston z Trans-Century Corporation - firmy konsultingowej - odkryli te proporcje nielegalnych imigrantów korzystających z usług: bezpłatna opieka medyczna - 5 %; zasiłek dla bezrobotnych - 4 %, talony na żywność - 1 %, inne zasiłki - 1%, szkolnictwo dla dzieci - 4%. Nielegalni imigranci praktycznie w ogóle nie otrzymują Social Security - programu najkosztowniejszego ze wszystkich – choć aż 77% z nich płaciło składki na ubezpieczenie społeczne, a 73% płaciło federalne podatki od dochodów.”
Ponadto imigranci przynoszą ze sobą największą korzyść: kapitał ludzki. Długookresowe korzyści z produktywności tych dodatkowych pracowników i konsumentów minimalizują wszystkie inne efekty. Wzrost produktywności nadchodzi od imigrantów pracujących w przemysłach, które są frontem techniki światowej. My wszyscy zyskujemy z wkładu w światową produktywność w, powiedzmy, inżynierię genetyczną, w których imigranci nie mogliby zdziałać w krajach ojczystych. Więcej imigrantów oznacza więcej osób pracujących nad wynajdywaniem pomysłów zwiększających produktywność. Jak powiedział Soichiro Honda (słynny z motocykli i samochodów): ‘Gdzie myśli stu ludzi, jest sto potęg; gdzie myśli tysiąc ludzi, jest tysiąc potęg.’ Co więcej, umiejętność imigrantów do posługiwania się językami innymi niż angielski często jest cenna w przemyśle, na przykład w projektach eksportowych.”
“Inne wzrosty produktywności, na które mamy poważniejsze dowody, przychodzą ze wzrostu produkcji w konkretnej gałęzi przemysłu, poprzez “naukę przez pracę” i innych korzyści z większej skali przemysłu. Wzrost liczby klientów i pracowników zwiększa też inwestycje, które pozwalają na urzeczywistnianie większej liczby nowych technologii.
Prawdopodobnie największym atutem imigrantów jest ich witalność wnoszona w rozwój tego kraju.

Home | O nas | Numer bieżący | Reklama | Prenumerata | Archiwum | Galeria | Księgarnia | Kontakt