O nas
reklama w Tygodniku Polonijnym
Reklama w Tygodniku
Prenumerata Tygodnika
Archiwum Tygodnika
Galeria Tygodnika
Nasi Sponsorzy
Ksiegarnia Tygodnika
Skontaktuj sie z nami
2006
Drodzy Czytelnicy,
Zakończyliśmy nasz II Konkurs fotograficzny. Napłynęło mnóstwo zdjęć od naszych Czytelników. W następnym numerze ogłosimy zwycięzców. Czekają na nich nagrody.
Przygotowujemy się właśnie do naszego II Balu Biznesmana. Wierzymy, że będzie to wspaniała impreza, która na stałe wpisze się w kalendarz wydarzeń polonijnych w USA. Relacje z imprezy znajdą Państwo w następnym numerze.
Zbliżają się wybory listopadowe. Gorąco zachęcamy wszystkich uprawnionych do głosowania o udział w wyborach. Niech nasze głosy będą słyszalne.
Nr 51 11-13-2006
Gość specjalny 2TP
Ku lepszej przyszłości

Mama z dzidziusiem
Z Jose Sandoval, kandydatem do Kongresu rozmawiali Agnieszka Karaś i Dariusz Serwach z „2Tygodnika Polonijnego”.

Jest Pan emigrantem. Jak długo mieszka Pan w USA?
Przybyłem do USA na początku lat 70. z Republiki Dominikany. Od mojego przyjazdu, tj. przez prawie 35 lat mieszkam w New Jersey. Ciężką pracą zdobyłem tytuł bakałarza (bachelor’s degree) z ekonomii i finansów na Rutgers University. Po ukończeniu studiów byłem zatrudniony w różnych instytucjach finansowych i bankowych. Następnie uzyskałem tytuł doktora prawa (JD) na Cleveland-Marshall Law School. Po ukończeniu studiów prawniczych powróciłem do New Jersey i otworzyłem biuro nieruchomości.
Jako członek swojej społeczności, poświęcałem wiele swojego czasu i środków na różne cele społeczne i organizacje działające w moim regionie. Staram się zachować balans między życiem zawodowym i rodzinnym. Mam czwórkę dzieci i żonę, która jest praktykującym prawnikiem i jest bardzo zaangażowana w komitetach rodzicielskich szkół, do których uczęszczają nasze dzieci. Dzięki mojej aktywności na wielu płaszczyznach, doskonale rozumiem problemy naszych społeczności lokalnych. W wyścigu do Kongresu reprezentuję 8. Okręg Wyborczy. Zatem wszyscy wyborcy z tego okręgu mogą skorzystać głosując na obywatela, który jest zaangażowany razem z nimi na co dzień i który pragnie skutecznie reprezentować ich potrzeby.
Dlaczego chce Pan kandydować do Kongresu?
Czuję, że przyszła pora na zmiany i na to, by ten okręg wyborczy był lepiej reprezentowany w Waszyngtonie. Nadszedł czas, by stymulować powstawanie nowych miejsc pracy, zredukować obciążenia podatkowe mieszkańców, podnieść nasze standardy edukacji i ułatwić możliwość zakupu domów dla ciężko pracujących członków naszej społeczności. Obecna reprezentacja jest nieskuteczna, a kontrola Partii Demokratycznej doprowadziła do zahamowania rozwoju stanu New Jersey na długi czas.
Odwiedziłem 188 szkół w powiatach Passaic i Essex, które nie są w stanie spełnić standardów „No Child Left Behind”, w tym 19 szkół po raz szósty z rzędu. Podatki od nieruchomości, towarów i usług wzrastają, podobnie jak ceny usług, a nasi obecni reprezentanci w Kongresie opowiadają się za zablokowaniem cięć podatkowych. Dostęp do niedrogich domów został drastycznie zredukowany, a wydatki na cel mieszkaniowy w rodzinie wynoszą obecnie 52 % wszystkich dochodów. Ponad 300 obywateli z naszego okręgu wyborczego zostało usuniętych ze swoich domów z powodu braku funduszy. Mam dość obecnej sytuacji i najwyższy czas na zajęcie pozycji lidera, który będzie mógł pracować ponad partyjnymi podziałami w celu ożywienia naszej społeczności i przeciwdziałania utracie biznesów ciężko pracujących rodzin. Ta sytuacja nie może trwać dłużej.
Jakie są główne cele okręgu
wyborczego Nr 8?
Jak już wspomniałem, coraz gorsze szkoły, zwiększające się obciążenia podatkowe i zmniejszony dostęp do niedrogich domów i mieszkań są dla nas najważniejszymi problemami do rozwiązania. Tylko w ubiegłym roku ponad 57 tysięcy mieszkańców stanu New Jersey wyprowadziło się z niego, co ma negatywny wpływ na nasz okręg wyborczy. Nieskuteczna reprezentacja i brak zdecydowanego przodownictwa i wizji przyszłości naszego regionu, spowodował utrzymywanie się tych negatywnych trendów. Istnieje duże zróżnicowanie wśród ciężko pracujących ludzi, dlatego przyszłe pokolenie zasługuje na coś lepszego i to jest główny cel wyborczy dotyczący każdego z nas. Musimy dokonać zdecydowanej zmiany naszych przedstawicieli, ponieważ istniejący stan jest przeszkodą uniemożliwiającą rozwój naszego regionu.
Gospodarka stanu New Jersey nie jest w najlepszym stanie; wysokie podatki dotykają wiele pracujących rodzin. Co może Pan zrobić w tych kwestiach?
W Kongresie chciałbym sponsorować ustawy prowadzące do trwałych cięć podatkowych w celu zmniejszenia wydatków ponoszonych przez wielu ciężko pracujących obywateli. Także będę głosować za usunięciem tzw. Marriage Penalty (zwiększone podatki dla rozliczających się razem małżeństw), obniżeniem podatków od zysków kapitałowych i nieruchomości, które są obecnie niesprawiedliwe dla podatników. Zwracając obywatelom ciężko zarobione pieniądze za ich pracę zagwarantujemy im, że sami znacznie lepiej niż czyni to rząd mogą gospodarować swoimi dochodami. W dodatku będę opowiadał się, by rząd federalny bardziej skutecznie zarządzał pieniędzmi podatników, i by Generalne Biuro Rachunkowości miało lepszy wgląd w wydatki rządowe.
To są problemy w skali całego kraju mające wpływ na poziom życia przeciętnej pracującej rodziny. Są one także widoczne w naszym stanie, reprezentowanym w Kongresie przez Partię Demokratyczną, która nie rozwiązała tych kwestii w obecnej kadencji. 14%owy wzrost podatku od sprzedaży, własności i budynków służby zdrowia oraz 7%-owy wzrost podatku za usługi były „zasługą” obecnego kongresmena, na czym ucierpiały przedsiębiorstwa i podatnicy naszego okręgu wyborczego. To poważny problem, i to zarówno na poziomie stanowym jak i federalnym – wzrastające podatki i brak kontroli nad wydatkami zbytnio obciążają nasz stan. Będę działał ponad podziałami partyjnymi, aby popierać ustawy zmieniające te niekorzystne tendencje. Będę także pracować na rzecz mieszkańców naszego okręgu wyborczego, by uniemożliwić dalszy wzrost podatków.
Nasze dzieci nie otrzymują właściwego wykształcenia. Co można zrobić w tej sprawie?
Wykształcenie jest kamieniem węgielnym naszego społeczeństwa, umożliwiającym naszym dzieciom stworzenie możliwości rozwoju, które nasz kraj powinien im zapewnić. Przyjechałem do USA w młodym wieku, mając jedynie 13 dolarów w kieszeni. Jednak dzięki ciężkiej pracy, zdobyłem wykształcenie, zbudowałem rodzinę i biznes, realizując „amerykańskie marzenie”. Chciałbym, by każdy obywatel miał możliwość rozwoju w tym kraju, dlatego będę wspierał każdą inicjatywę zmierzającą do poprawy edukacji.
Zamierzam sprawić, by każda ze 188 szkół w naszym okręgu, nie spełniających stanowych standardów, mogła znaleźć środki na to, by żaden uczeń i nauczyciel nie odczuwał już skutków niewłaściwych rządów nie uczęszczał do przepełnionych klas oraz cierpiał z braku środków finansowych. Zrobię wszystko, aby podnieść poziom nauczania w szkołach, ponieważ ten obecny pozostawia wiele do życzenia. Jeżeli pewne korzystne zmiany nie zostaną wprowadzone jak najszybciej, to następne pokolenia długo będą jeszcze musiały czekać na uzyskanie właściwej edukacji.
Będę również starał się o to, by przyznano więcej stypendiów i funduszy oraz by stworzono więcej możliwości kształcenia dla ciężko pracujących podatników. System powiatowych i stanowych szkół wyższych powinien być finansowo bardziej dostępny dla tych, którzy chcieliby podnieść lub poszerzyć swoje kwalifikacje. Inwestując w edukację stwarzamy więcej możliwości rozwoju, co umożliwia każdemu obywatelowi zrealizowanie własnego „American Dream”.
Dziękujemy za rozmowę i życzymy pomyślności

Życie na emigracji
Spotkania Polish Happy Hour w Nowym Jorku

U nas spotykają się przedstawiciele różnych profesji. Wpadają na drinka i po to, by mieć poczucie tzw. przynależności – twierdzi prezes Polish Happy Hour, Anna Śpiewak.

Mama z dzidziusiem

„W jedności siła” – to jest ich motto. Są młodzi, dobrze wykształceni i sukcesyjnie podbijają świat amerykańskich korporacji.
Nie chcą jednak zapomnieć o swoich korzeniach i nie chcą stracić kontaktów z podobnie myślącymi rodakami. Chcą też zaprzeczyć stereotypom, że Polacy sobie nie pomagają sobie nawzajem, tak jak to czynią inne narodowości.
W związku z tym powstała Polish Happy Hour, organizacja polskich profesjonalistów w Nowym Jorku – tych tu urodzonych i tych przybyłych z Polski. Młodzi ludzie spotykają się co miesiąc w innym miejscu. Są wśród nich przedstawiciele biznesu, marketingu, Public Relations, architekci, lekarze, politycy i dziennikarze.
„Polacy zamieszkali w Stanach rozumieją się lepiej niż ich rówieśnicy mieszkający w Polsce. My bowiem przeszliśmy podobne doświadczenia w Polsce i jesteśmy bogatsi o doświadczenie amerykańskie. Mamy więc wiele wspólnych tematów” – mówi Anna Śpiewak, obecna organizatorka tych spotkań i redaktor w firmie North Jersey Media Group. Pani Ania przejęła rozpadającą się organizację i w ciągu 6 m-cy wraz z innymi, dźwignęła ją.
Chociaż na spotkania przychodzi w większości młodzież, to jednak na październikowym spotkaniu zjawiło się wiele ludzi w różnym wieku. W manhattańskim People Lounge zjawili się m.in. pracownicy Polsko- Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej, zainteresowani współpracą z młodszymi rodakami. Był też obecny Andrew Rasiej, który niedawno startował w wyborach na nowojorskiego rzecznika interesów publicznych oraz Krystyna Myssura, współpracowniczka gubernatora Nowego Jorku, George Patakiego. Było też kilku Amerykanów, których interesuje polska kultura i którzy mają polskich znajomych.
„Ta kultura jest bliska mojej własnej” – twierdzi Albert Benjamin, obecny na październikowym spotkaniu, który jest pochodzenia rosyjskiego. „Podziwiam wysiłki działaczy Polish Happy Hour, którzy wkładają wiele trudu, by trzymać się razem w obcym kraju” – dodaje Albert, wiceprezes firmy komunikacyjnej.
Współorganizatorka Polish Happy Hour NYC, Cynthia Stępień cieszy się z powiększania się nowojorskiej grupy i ma nadzieję, że coraz więcej osób będzie przychodzić na spotkania.
„Ważne jest mieć różnorodne osoby na naszych spotkaniach, które są bogatym źródłem pomysłów” – mówi Cynthia, która czuwa nad telewizyjnym montażem dla firmy NBA w Madison Square Garden.
Pomysł na Polish Happy Hour powstał 5 lat temu, w Washingtonie, gdzie Grześkowi Witczakowi, mającemu polskich rodziców, brakowało kontaktów z rówieśnikami polskiego pochodzenia i na jego poziomie. Wraz z kilkoma ludźmi powołał do życia Polish Happy Hour Washington, pod której szyldem jego rodacy mogli się spotykać w luźnej, przyjacielskiej atmosferze.
„Na pierwsze spotkanie (w Waszyngtonie) zaprosiłem 3 osoby, a przyszło 20” – wspomina Grześ, który pracuje w Lehman Brothers na Manhattanie. Swoją żonę, Bożenę, poznał na jednym ze spotkań. „Ja tylko chciałem znaleźć kolegę, z którym mógłbym pogadać przy piwie, a tej organizacji raptem urosły nogi i poszło dalej” – śmieje się Grześ.
Inni Polacy z różnych stron Ameryki dowiadywali się o Grześka organizacji ze strony internetowej www.polishhappyhour.com i szli w jego ślady. Wkrótce oddziały Polish Happy Hour powstały w Nowym Jorku, Filadelfii, Los Angeles, San Diego, Chicago, Phoenix, Toledo, a nawet Toronto i Ottawie w Kanadzie.
Obecnie oddział w Nowym Jorku ma ponad 600 członków i rośnie dalej. Na spotkania, które odbywają się co drugi piątek miesiąca, przychodzi od 50 do 100 osób.
„Nie spoczniemy, dopóki każdy Polak w północno-wschodniej Ameryce nie dowie się, że jesteśmy tutaj dla nich po to, by trzymać się razem” – deklaruje Anna Śpiewak. Tel. kontakotowy 973 546 1250.

Home | O nas | Numer bieżący | Reklama | Prenumerata | Archiwum | Galeria | Księgarnia | Kontakt