|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
2006 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
 |
|
Drodzy Czytelnicy,
Kończy się sezon wakacyjny. Uczniowie odkurzają powoli tornistry i przygotowują się do powrotu do szkoły.
W redakcji z radością otwieramy coraz więcej poczty elektronicznej ze zdjęciami do konkursu fotograficznego z Państwa wakacyjnych wypadów. Konkurs ciągle trwa, więc czekamy na dalsze zdjęcia.
Mimo wakacji „2Tygodnik Polonijny” przygotował kolejny numer, pełen ciekawych tekstów, reportaży i opinii. Chcemy być pismem żywym, otwartym na naszych Czytelników i ich problemy, dlatego zachęcamy do nadsyłania listów i opinii od Państwa.
|
|
Nr 24 07-11-2006 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Gorący temat |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Polski sierpień
Po raz kolejny pojawiają się polskie miesiące. Tym razem sierpień - miesiąc niezwykły, w tym znaczeniu, że łączy swój początek i koniec. Łączy nie tylko kalendarzowo, ale również pod względem znaczenia.
Pierwszego sierpnia 1944 r. wybuchło Powstanie Warszawskie - powstanie, które pokazało heroizm walczących, cynizm stalinowskiej Rosji i które zakończyło się tragedią dla setek tysięcy warszawian i całej stolicy. Spór o znaczenie tego czynu trwa i pewnie jeszcze długo Polacy będą rozdrapywać tę ranę, pytając o sens owej insurekcji. Jedni zauważą negatywne skutki związane z zagładą ideowej części młodzieży inteligenckiej. Inni natomiast stwierdzą, że legenda Powstania Warszawskiego wpisała się w niepodległościową mentalność kolejnych pokoleń. Bez niej nie ma mowy o wybiciu się na niepodległość.
Jedno jest już dzisiaj pewne: Powstanie Warszawskie miało zniknąć z pamięci Polaków. Takie było założenie polskich komunistów. Stało się inaczej. Jest symbolem dążenia kolejnych pokoleń Polaków do życia w wolności.
W ten charakter obchodów 62-tej rocznicy wybuchu powstania wpisuje się kolejna sierpniowa rocznica. Jest nią podpisanie Porozumień Sierpniowych z roku 1980. Najpierw w Szczecinie, następnie w Gdańsku i w Jastrzębiu. Wydarzenie to rozpoczęło kolejną insurekcję. Tym razem pokojową i zakończoną sukcesem. Należy przy tym pamiętać, że tylko dwa polskie powstania zakończyły się zwycięstwem. Pierwsze z nich, to Powstanie Wielkopolskie z 1919 r., drugie – pokojowy zryw „Solidarności”. Nie jest to przypadek, że powstanie NSZZ „Solidarność” wpisujemy w tradycje wolnościowych zrywów narodowych. Wszak dokonało się ono w dwóch aspektach: narodowym i społecznym. Też nie po raz pierwszy. Przypomnieć tu należy czyn niepodległościowy Józefa Piłsudskiego podjęty pod dwoma hasłami: wolności narodowej i społecznej. W obu przypadkach opierano się na przekonaniu, że bez wolności narodowej, czyli niepodległości państwa nie można mówić o wolności społecznej, czyli takim ułożeniu spraw państwa, gdzie również i sprawiedliwość społeczna będzie normą i zasadą funkcjonowania jego struktur.
Sierpień niesie dla nas taką naukę.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Gość „2TP” |
|
Być kobietą, być kobietą… sukcesu
Z Grażyną Torbus o jej rodzinie, pracy i osiąganiu wyznaczonych celów rozmawiała Magdalena Wójcicka.
Kobieta sukcesu, tak z pewnością można o Pani powiedzieć. Jakie to uczucie?
To wspaniałe uczucie. Bardzo długo musiałam dochodzić do tego punktu w moim życiu. Potrzeba było wiele wytrwałości i poświęceń. Warto było.
Urodziła się Pani w Polsce. Jak trafiła Pani do USA?
Do Ameryki trafiłam, gdy miałam kilka lat. Przyjechałam z rodzicami i bratem do przyjaciół, którzy mieszkali w Nowym Jorku. Spędziłam sześć lat w dzielnicy Bronks. Z Nowym Jorkiem wiąże się wiele wspomnień. Kiedy zaczęłam zajmować się zawodowo nieruchomościami, pewnego dnia trafiłam do domu, w którym bywałam w dzieciństwie. Przyjeżdżałam tu z rodzicami do ich znajomych w odwiedziny. Okazało się, że przez te wszystkie lata właścicielką domu była ta sama kobieta. Na podwórku nadal stała ta sama huśtawka...
Czy już wtedy wiedziała Pani, że będzie ubezpieczała domy, biznesy i ludzi?
Nie, wtedy jeszcze nie. Ukończyłam studia o kierunku biochemia w Chestnut Hill College w Filadelfii, PA. Przyjechaliśmy do stanu New Jersey, gdyż było tu więcej ofert pracy w moim zawodzie. Przez dziewięć lat pracowałam jako biochemik w aptece w Garfield. W 1987 roku rozpoczęliśmy z mężem Bogdanem dystrybucję kawy rozpuszczalnej i śmietanki do kawy. To był praktycznie handel z całym światem. Nasza firma, Tonex była jednym z największych eksporterów tych towarów do Polski. W angielskiej gazecie „Tea & coffee” pojawił się nawet artykuł, a Tonex znalazł się na międzynarodowej liście importerów i eksporterów kawy i herbaty „Ukers” oraz amerykańskiej „Thomas Food Industry Register”. Wykupiliśmy również prawa autorskie do polskojęzycznej wersji książki Joe Graedona i Teresy Graedon „Niebezpieczne interakcje leków”. Książka ta ukazała się w milionowym nakładzie i uznano ją za bestseller w USA.
Jak udało się Pani dotrzeć do tej książki?
Mój mąż oglądał amerykański program telewizyjny „Oprah Show”, w którym gospodyni programu gościła autorów tej książki. Bardzo nas to zainteresowało i zadzwoniliśmy do Oprah, proponując odkupienie praw autorskich do polskojęzycznej wersji książki. W Polsce, na uniwersytecie w Katowicach, nad jej tłumaczeniem pracował sztab naukowców. Wszystko trwało ponad rok. Ostatecznie książka cieszyła się wielkim zainteresowaniem w naszym kraju.
Ma Pani znajomości nawet w Hollywood…
Mogę się pochwalić (śmiech), że przyjaźnimy się ze znaną z wystawnych imprez organizowanych dla aktorów, Jolą Czaderską-Hajek. Dzięki niej mogliśmy wesprzeć finansowo i materialnie fundację Motion Picture Mothers, która patronuje chorym dzieciom.
Jak potoczyła się Pani kariera?
Ponad dwadzieścia lat temu zrobiłam licencję „real estate” - agenta nieruchomości w Kowats Real Estate Insurance School w Maywood, NJ. To był nowy rozdział w moim życiu. Obecnie jestem właścicielką dwóch firm. Royal Crown Realty to nieruchomości, kupno i sprzedaż domów, zaś firma Choice International Agency oferuje moim klientom cały pakiet ubezpieczeń - od samochodowych, zdrowotnych, biznesów, przez wysokopunktowe, ubezpieczenia domów jedno-, dwu- i wielorodzinnych, po ubezpieczenia dla kontraktorów, odpowiedzialności cywilnej (general liability), ubezpieczenie workers compation, ubezpieczenia na budowę domów (builders risk), na działki oraz jednorazowe ubezpieczenia. Rozwiązuję również kwestie notarialne.
Ma Pani dość liczną rodzinę. Jak Pani godziła rolę matki, pani domu i właścicielki rozwijających się firm?
Moja rodzina jest dla mnie wsparciem. Dzieci dają mi ogromną radość. Wszystkim zalecam, by zakładali rodziny w młodym wieku, wtedy na wszystko ma człowiek siły. Jest też bardziej odporny na przeszkody i trudności, jakie napotyka na swojej drodze. Oczywiście nie zawsze było łatwo. Niekiedy trzeba było wiele poświęceń i cierpliwości. Ze względu na dzieci, pierwsza siedziba mojej firmy ubezpieczeniowej była w domu. Dzięki temu mogłam jednocześnie pracować i opiekować się dziećmi. Jednak to właśnie dzięki rodzinie wyznaczam sobie w życiu cele, do których wytrwale dążę. Ona mnie mobilizuje i jest siłą napędową.
Dzieci są już dorosłe. Jak wygląda ich udział w rodzinnym interesie?
Cała piątka w momencie osiągnięcia pełnoletniości otrzymuje licencję na prowadzenie kupna i sprzedaży domów. Najstarsza córka, Angela, ukończyła dyplomację. Syn Andrzej kończy właśnie medycynę. Młodsza córka, Agata, studiuje marketing. Najmłodsza z córek, Aneta, dopiero za rok będzie pełnoletnia, a syn, Adam, ma trzynaście lat, więc nie wiadomo jeszcze, czy gdy dorośnie, zechce pójść w ślady rodziców.
Jest Pani właścicielką jednej z najelegantszych agencji w okolicy. Skąd pomysł na taką ekstrawagancję?
Mój mąż uwielbia projektować wnętrza. Od wielu lat zbierał najciekawsze projekty. Pewnego dnia zaniósł swoje pomysły do architekta i powiedział, że chce mieć własne biuro zaprojektowane według jego pomysłu. I tak powstało nasze biuro przy 348 Main Avenue w Wallington, New Jersey. Bardzo zależało mi, by nasi klienci czuli się w nim dobrze i swobodnie. Przecież to dla nich tu jesteśmy.
Jak się pozyskuje nowych klientów?
Myślę, że przede wszystkim liczy się stosunek do ludzi. To, jaki człowiek ma charakter. Na początku klientów pozyskuje się przez reklamy i ogłoszenia. Z czasem nasi zaufani klienci polecają nas innym. Trzeba być przede wszystkim szczerym i kompetentnym. Znam wiele przypadków, gdzie firmy szybko zdobywały nowych klientów, po czym okazywały się nierzetelne i znikały z rynku.
Czy nie było na Pani drodze niepowodzeń, nietrafionych pomysłów?
Jestem typem człowieka, który się raczej nie skarży. Nie lubię się nad sobą użalać. Jeżeli czegoś nie da się zrobić, to albo próbuję z innej strony, albo podejmuję się czegoś innego. Moja rodzina jest dla mnie wielkim wsparciem. Do wszystkiego dochodzimy razem.
Jaki jest więc, według Pani, złoty środek na zdobycie uznania i pozycji społecznej?
To przede wszystkim szczerość i wytrwałość w dążeniu do celu. Trzeba umieć rozdzielić pracę od życia rodzinnego. Wiem, że gdy wracam do domu, sprawy związane z pracą zostawiam za progiem. Wszędzie musi być jakiś porządek.
Plany na przyszłość?
Nie lubię stać w miejscu. Wokół mnie cały czas musi się coś dziać. Chciałabym w przyszłości stworzyć jeszcze jedno takie biuro i rozszerzyć zakres działalności.
Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów. |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|