O nas
reklama w Tygodniku Polonijnym
Reklama w Tygodniku
Prenumerata Tygodnika
Archiwum Tygodnika
Galeria Tygodnika
Nasi Sponsorzy
Ksiegarnia Tygodnika
Skontaktuj sie z nami
2006
Od Redakcji
Drodzy Czytelnicy,
W najnowszym wydaniu „Tygodnika Polonijnego” znajdą Państwo artykuły dotyczące wielu dziedzin życia. Polecamy szczególnie teksty o zakazie palenia w NJ, kierowcach w starszym wieku, przypadkach zachorowań na raka tarczycy u osób z rejonu wybuchu reaktora jądrowego w
Czarnobylu oraz felieton przeciwko karze śmierci. Wierzymy, że każdy znajdzie w naszym
tygodniku coś ciekawego.
Życzymy przyjemnej lektury!
Nr 16 05-02-2006
AMERYKA
Nauka jazdy dla... 65-latków

Mama z dzidziusiem

Ponad 36 milionów mieszkańców Stanów Zjednoczonych ma co najmniej 65 lat. Większość z nich posiada prawo jazdy. Według statystyk, kierowcy powyżej 65. roku życia często mają problemy z podzielnością uwagi i oceną odległości, zwolnione reakcje i trudności w podejmowaniu szybkich decyzji.
„Mój ojciec był całe życie doskonałym kierowcą - mówi 50-letna Maria R. z Nowego Jorku. - Przyszedł jednak taki moment, kiedy zaczęłam się bać z nim jeździć. Nie mógł zrozumieć, że wiek niesie pewne ograniczenia”.
W New Jersey ludzie w podeszłym wieku stanowią 15 procent kierowców i ich liczba wciąż wzrasta. Stan ich zdrowia stanowi coraz poważniejsze zagrożenie dla nich samych i innych użytkowników dróg. Nie mają jednak obowiązku odnawiania prawa jazdy.
Na szczęście coraz więcej stanów wprowadza obowiązek odnawiania prawa jazdy dla osób powyżej 75. roku życia. W 1999 r. w stanie Illinois ponad 56 000 kierowców w podeszłym wieku dobrowolnie zrzekło się prawa jazdy, a kierowcy w wieku 75-80 lat mają obowiązek zdawania co dwa lata egzaminu praktycznego, a osoby powyżej 80 lat - co roku.
Od niedawna w New Jersey istnieje klinika Palisades Rehabilitation Center w Cresskill, która prowadzi zajęcia rehabilitacyjne dla sędziwych kierowców. „Sprawdzamy stan zdrowia pacjenta, ze szczególnym uwzględnieniem wzroku, zdolności ruchowej głowy i rąk oraz ogólnej formy fizycznej. Zalecamy program leczenia schorzeń i poprawienia sprawności fizycznej pacjenta” - mówi dyrektor kliniki Deborah Longest.
Zgodnie z prawem, szpitale i kliniki medyczne mają obowiązek zgłaszania nazwisk pacjentów, którzy przeszli poważniejsze zabiegi chirurgiczne lub cierpią na zaburzenia neurologiczne i schorzenia układu krążenia (np. zawał, chorobę Alzheimera) do Wydziału Ruchu Drogowego (DMV). Każdy przypadek jest rozpatrywany indywidualnie. Zazwyczaj podejmowana jest decyzja o zawieszeniu, ograniczeniu prawa jazdy bądź dodatkowych testach zdrowotnych. Członkowie rodziny, lekarz, a nawet policjant mają prawo zgłosić do DMV nazwisko osoby starszej, która ze względu na problemy zdrowotne stanowią zagrożenie na drodze. Istnieje jednak coś, co powstrzymuje lekarza od zgłoszenia pacjenta do DMV. To obawa przed utratą pacjenta, który otrzymuje informacje o takim zagłoszeniu wraz z nazwiskiem osoby, która dokonała donosu.
Ze statystyk wynika, że w wypadkach drogowych życie traci sporo starszych osób, których organizm gorzej radzi sobie z obrażeniami odniesionymi podczas wypadku. Seniorzy, którzy mimo wszystko stanowią stosunkowo niewysoki stopień zagrożenia na drodze, rzadko siadają za kierownicą po zmroku, podczas ulewy czy mgły. Najczęstszą przyczyną kolizji w ich przypadku jest ignorowanie znaku „stop”, przejścia dla pieszych i czerwonych świateł. Starsi ludzie mają głownie problem z wyczuciem odległości, podzielnością uwagi i radzeniem sobie w sytuacjach, które wymagają błyskawicznych decyzji. Nierzadko zdarza się, że zaawansowany wiekiem kierowca nie zauważa stojącego przed nim samochodu i po prostu wjeżdża komuś w zderzak.
„Byłam świadkiem, jak starsza pani wsiadła do swojego mocno już poobijanego samochodu, włączyła silnik i pełną parą ruszyła przed siebie. Nie wyrobiła się jednak wpasując się na ulicę i uderzyła w stojący przed nią nowiutki sedan. Myślę, że albo tego nie zauważyła, albo zignorowała ten fakt” - mówi Joanna B. z East Rutherford. Z kolei Maria R. twierdzi, że po ulicach Wallington jeździ z nadmierną prędkością, siejąc postrach, starszy pan, ok. 80-tki..”Nosi grube okulary i jeździ sportowym samochodem. Kiedyś mało mnie nie rozjechał na przejściu dla pieszych. Jestem pewna, że nawet mnie nie zauważył” – powiedziała Polka.
Rozmowa ze starszym wiekiem kierowcą jest trudna, zarówno dla urzędnika, jak i członka rodziny czy lekarza. Wymaga dużego taktu. Starszym ludziom trudno jest pogodzić się z własnymi ograniczeniami. Wielu z obawy przed utratą prawa prowadzenia pojazdu ukrywa wadę wzroku i inne problemy zdrowotne. Starszy wiek wcale nie oznacza pożegnania się z samochodem. Niekiedy wystarczy, np. wizyta u okulisty czy kilkugodzinne szkolenie w ramach Driver Safety Program. Dwudniowy kurs dla osób powyżej 50. roku życia umożliwia poznanie własnych ograniczeń związanych z wiekiem.
W ramce
922 tys. - liczba kierowców powyżej 65. roku życia w New Jersey.
6, 04 mln - liczba wszystkich kierowców w NJ.
36 mln - liczba mieszkańców Ameryki powyżej 65. roku życia (co stanowi 12 proc. populacji. Szacuje się, że w 2050 r. liczba ta wzrośnie do 86 mln, co będzie stanowić ponad 20 proc. populacji USA).
23 – liczba stanów, które wprowadziły obostrzenia dla kierowców seniorów.
Jeśli kierowca nie zatrzymuje się przed znakami „stop” i światłami na skrzyżowaniach, jedzie zbyt wolno lub zbyt szybko, często gubi się, nawet na dobrze znanej drodze, zatrzymuje się na zielonym świetle, nie trzyma się swojego pasa ruchu, reaguje powoli,
podejmuje błędne decyzje powinien zgłosić się do DMV na testy i po ewentualne skierowanie do centrum rehabilitacji dla kierowców. Po informacje można dzwonić pod do Motor Vehicle Commission pod nr (609) 292-4035 lub do AARP Driver Safety Program pod nr (888) 227-7669.
kr

Książka Antoniego Lenkiewicza
Cz. IV

Z Józefowi Piłsudskiemu nie udowodniono nic poza tym, że przenocował Kanczera. Władzom rosyjskim wystarczyło to jednak do zastosowania ostrej represji. Decyzją z 20 kwietnia 1887 r. „za sprzyjanie spiskowcom”, skazany został na pięcioletnie sybirskie zesłanie. Miał 20 lat, przygotowywał się w młodzieńczych marzeniach do wielkiej działalności, tymczasem zanim cokolwiek zdążył uczynić, przez 5 najpiękniejszych lat miał być odizolowany od polskiego społeczeństwa.
Zrozpaczony swoją sytuacją, a jednocześnie natchniony romantycznymi wzorami, szukał ulgi w poezji. 24 maja 1887 r. napisał do ojca list w formie wiersza. Większość biografów Piłsudskiego kwestionuje autentyczność tego listu lub pomija go milczeniem. Tacy autorzy jak Andrzej Garlicki, cytują „poemat” nie bez złośliwej satysfakcji i fałszywej interpretacji: List pisał dziewiętnastoletni chłopiec (...) załamany, pozbawiony świadomości celu, wiary w słuszność działań, w celowość ponoszonej ofiary.
Uważam osobiście, że poemat Piłsudskiego jest autentyczny. Pod względem literackim jest on niedopracowany, ale widać w nim wyraźny wpływ Słowackiego i głęboką myśl, zupełnie niepodobną do tej, którą wysuwa z tekstu Garlicki. Bardziej zainteresowanych wypada w tym miejscu odesłać do książki Stefana Hinezy: „Pierwszy Żołnierz Odrodzonej Polski.”
W tym, co w formie nieporadnej jeszcze poezji, napisał młody Piłsudski, jest już wyraźna zapowiedź twórczego połączenia romantycznych celów z pozytywistycznymi środkami ich urzeczywistnienia. Jak słusznie w „Filozofii czynu” ocenił to Bohdan Urbankowski: poemat Piłsudskiego jest wyznaniem niewiary w metody (...), nie ma w nim rozczarowania względem najwyższych wartości narodowych ani względem wartości ogólnoludzkich („prawa święte ludzkości”), ani względem wartości indywidualnego czynu.
Smutne było spotkanie ojca z obu synami w celi więziennej. Przed ekspedycją na syberyjskie zesłanie przewieziono Piłsudskiego do moskiewskiego więzienia „Butyrki”. Po Charkowie, Wilnie, Pietropawłowskiej Twierdzy, po śledczym areszcie w Petersburgu, było to piąte jego więzienie. Czy myślał wówczas, że takich więzień zaliczy w swoim życiu jeszcze cały tuzin?
Rosyjski rewolucjonista Burcew (ten, który po wielu latach wsławił się zdemaskowaniem Azefa) naszkicował z tego czasu następujący wizerunek Ziuka: Młodziutki, o chłopięcym wyglądzie i ledwo sypiących się wąsach, uchodził za jednego z najbardziej twardych więźniów na Butyrkach. Wraz z Homolukiem siedzieli w tzw. „Baszcie Zegarowej” i na przekór oprawcom śpiewali „Jeszcze Polska” i inne polskie pieśni.
25 maja 1887 r. wyruszył transport. Około 60 osób zakutych w kajdany wepchnięto do zakratowanego wagonu. Koleją dojechali do Niżnego Nowogrodu (obecnie Gorki). Dalej barką po Wołdze i Kamie płynęli do Permu, a po Irtyszu i Obi do Tomska. Drogę od Tomska do Krasnojarska zesłańcy pokonywali pieszo. W tym miejscu warto raz jeszcze odwołać się do wspomnień Burcewa: Młodzieniec, na nim szary żołnierski płaszcz, w tłumie zesłańców idzie pieszo tuż za podwodami z chorymi, mimo że jako szlachcic miał prawo do miejsca na wozie.
Na miejsce zesłania przeznaczono Piłsudskiemu Syberię Wschodnią, a mianowicie Kiereńsk nad Leną (ok. 1000 km na północ od Irkucka). Do Irkucka dotarli 4 października i w miejscowym więzieniu czekali na zamarznięcie Leny. Swoje przeżycia związane z pobytem w tym więzieniu opisał Piłsudski barwnie i z humorem we wspomnieniach pt.: „Bunt więzienny w Irkucku”. Istota „buntu” polegała na tym, że jednego z zesłańców bito. Piłsudski stanął w jego obronie i został uderzony przez żandarma kolbą od karabinu. Wybito mu przednie zęby i wytoczono proces. Jako niepełnoletni, gdyż nie miał jeszcze 21 lat, skazany został na 3 miesiące więzienia. W wyniku apelacji prokuratora, wyrok powiększono później do 6 miesięcy.
Antoni Lenkiewicz

Home | O nas | Numer bieżący | Reklama | Prenumerata | Archiwum | Galeria | Księgarnia | Kontakt