O nas
reklama w Tygodniku Polonijnym
Reklama w Tygodniku
Prenumerata Tygodnika
Archiwum Tygodnika
Galeria Tygodnika
Nasi Sponsorzy
Ksiegarnia Tygodnika
Skontaktuj sie z nami
2005
Nr 15 11-17-2005
SPRAWA DLA REPORTERA
Oszustwo przez telefon

Dzwonią pod byle jakim pretekstem, a ich celem jest wyłudzenie numeru konta, podanie PIN, numeru Social Security, a wszystko po to by dostać dostęp do konta bankowego użytkownika telefonu.
Jan W. z Nowego Jorku nie znający najlepiej języka angielskiego dał się nabrać na obietnicę otrzymania nowej karty kredytowej i podał swój numer Social Security i nr konta bankowego. Kosztowało go to kilka tysięcy dolarów i wiele nerwów. Pieniądze udało się w końcu odzyskać, ale, jak mówi „co przeżył, to przeżył”. Krystyna F. z New Jersey straciła bezpowrotnie sporą sumę pieniędzy, a także zdrowie, tylko i dlatego, iż usłyszała kiedyś w słuchawce, że wygrała w ramach promocji nowiutki samochód. „Miałam jedynie podać swój adres i numer Social Security i za kilka dni odebrać nowego forda”. Auta nie odebrała, bo nr telefonu pod jaki miała zadzwonić ...nie istniał. Był jednak ktoś kto włamał się na jej bankowe konto przywłaszczając sobie ciężko zarobione pieniądze. Teraz Polka usiłuje je odzyskać.
Phishing przez telefon to najnowszy rodzaj oszustwa. Użytkownik nie zostaje skierowany na stronę sieci Web, ale jest namawiany do zadzwonienia do centrum obsługi klienta, gdzie operator bądź system interaktywnej informacji głosowej czeka na podanie numeru konta, numeru PIN, hasła lub innych ważnych danych osobowych, aby przejąć tożsamość użytkownika i uzyskać dostęp do jego konta. Często osoba po drugiej stronie słuchawki twierdzi, że konto zostanie zamknięte lub użytkownik będzie miał inne problemy, jeśli nie udzieli wymaganych informacji. Czasem obiecuje „gruszki na wierzbie”.
Mimo, że organy ścigania i inne agencje bezpieczeństwa mogą monitorować numery telefoniczne, oszuści często korzystają z automatów telefonicznych, skradzionych telefonów komórkowych czy też z kont, na które się włamali. Dlatego lepiej nie dać się oszukać, niż później naprawiać szkody.
Uwaga: Do tego typu oszustw mogą także zostać wykorzystane numery faksów lub telefonii internetowej VoIP (Voice over Internet Protocol).

Porady, jak nie stać się ofiarą phishingu telefonicznego:

• Traktuj wszelkie niepożądane wiadomości e-mail (i telefoniczne) sceptycznie, unikaj klikania zawartych w nich łączy.
• Zanim zadzwonisz, sprawdź najpierw nieznane numery kierunkowe, korzystając z pomocy rzetelnych lokalnych firm telefonicznych. Dzięki temu unikniesz połączeń zamiejscowych, międzynarodowych i innych płatnych.
• Aby ustalić faktyczny numer telefonu centrum obsługi klienta (i inne numery), odwiedź witrynę sieci Web danej firmy. Podczas sprawdzania informacji nie klikaj łącza znajdującego się w wiadomości e-mail—zawsze wpisuj adres witryny sieci Web samodzielnie. • Jeśli to możliwe, przejrzyj drukowane kopie opłaconych wcześniej faktur lub rachunków, by potwierdzić prawdziwość kontaktowych numerów telefonicznych i innych informacji. Numery telefonów centrów obsługi klienta instytucji kredytowych znajdują się też często na odwrocie kart kredytowych.
• Śledź na bieżąco najnowsze informacje o oszustwach związanych z kradzieżą tożsamości, korzystając z branżowych biuletynów poświęconych zabezpieczeniom (j. ang.), witryn internetowych dotyczących bezpieczeństwa i innych wiarygodnych źródeł.
• Analizuj swoją pocztę elektroniczną, szukając charakterystycznych znaków świadczących o próbach dokonania phishingu, takich jak słaba gramatyka, literówki, dziwne adresy internetowe, i wszelkich innych podejrzanych elementów.
• Zgłaszaj podejrzane wiadomości e-mail policji, Federalnej Komisji ds. Handlu (j. ang.) (FTC) oraz Grupie Roboczej do Walki z Phishingiem (j. ang.) (APWG).

P O L E M I K A
Czy przeżyliśmy koniec świata?

Nostradamusa znamy głównie z jego przepowiedni, budzących tyleż sensacji, co grozy. Dodajmy: g r o z y i s e n s a c j i produkowanej przeważnie przez ludzi, którzy ani o astrologii, ani o prekognicji, ani też o życiu wielkiego wizjonera i lekarza poważniejszego pojęcia nie mają, za to wybornie znają oni zasady komercji. Tak spreparowane dokonania Michaela de Notre-Dame wartość mają oczywiście niewielką, ale zapewne nikt przy zdrowych zmysłach od kolorowych książek z krzyczącymi tytułami w rodzaju "Prorok Apokalipsy", nie oczekuje większych wartości, a jedynie czyta je dla tzw. "zabicia czasu".
Te rzeczywiście, niemałe przecież, dokonania Nostradamusa, pozostają dostępne tylko nielicznym "wtajemniczonym", pracującym w bezpiecznej odległości od obliczonej na milionowe interesy machiny płatnych sensacji. Korzystając z horoskopu wizjonera z Salon, odnajdziemy nie tylko wiele ukrytych szczegółów Nostradamusowych "Centurii", ale i sens całości jego przesłania.
Nie sposób ustalić pozycji planet odkrytych długo po odejściu Nostradamusa - Urana, Neptuna i Plutona, bowiem w tamtych czasach nie były one znane. Można zatem przyjąć, że siły symbolizowane przez te planety nie były ówczesnej ludzkości jeszcze dostępne. Dysponujemy tu stosunkowo dokładnymi danymi: 14 XII 1503 godzina 12:00, miejscowość St. Remy w Prowansji. Dane te podał sam Nostradamus, a horoskop wedle nich obliczony i zinterpretowany nieźle pasuje do tego, co wiemy o życiu jego autora. Nie trudno dostrzec w nim dobrego materiału na humanistę i lekarza. Jawi się jego burzliwa młodość, ale i pociąg do wiedzy oraz niebywała inteligencja. Na światło dzienne wychodzi prawda o jego życiu prywatnym - dwa małżeństwa, z których pierwsze było wielką miłością, a drugie rozsądną miłością wieku dojrzałego. Sledząc jego życiorys - nie znajdujemy w nim nic z proroka czy z jasnowidza.
Interpretacja horoskopu Nostradamusa wymaga wiedzy rozległej i dość wszechstronnej, a nie ogranicza sięjedynie do reguł interpretacji. Jedno z najogólniejszych praw, znanych w ezoteryce głosi: "...Wszystko, co upada, będzie się wznosić, a wszystko, co osiągnęło szczyt manifestacji, rozpoczyna upadek...". Znamy je jako P r a w o Z m i a n y.
W horoskopie Nostradamusa na dnie swego upadku znalazły się dwie planety: Mars i Saturn. Według tradycji astrologicznej znak Raka i IV dom horoskopu to dla Saturna miejsce wygnania, gdzie jego wpływy są stłumione, a dla Marsa jest to miejsce upadku, pozycji równie słabej, jak wygnanie. Trzecią interesującą planetą w znaku Raka i IV domu jest Jowisz. Akurat dla niego jest to pozycja wyjątkowo silna: w Raku i IV domu horoskopu Jowisz jest w wyniesieniu.
Zanim przejdziemy do dalszej analizy astrologicznej, zapoznajmy się pokrótce z symboliką wymienionych planet. M a r s był w astrologii od niepamiętnych czasów nazywany "małym nieszczęściem". Z planetą ochrzczoną imieniem mitycznego boga wojny kojarzono wojny, susze, nagłe zgony, zranienia, pożary i wypadki komunikacyjne. Silna pozycja Marsa w horoskopie człowieka znamionowała agresywnego i okrutnego wojownika; w horoskopie wydarzenia - była zapowiedzią zdarzeń nagłych i niepomyślnych. S a t u r n , nazywany "wielkim nieszczęściem", był planetą długotrwałych cierpień, bolesnej pokuty, ciężkiego losu, przewlekłych chorób, nędzy i męczarni ponad ludzką wytrzymałość. Bywał też planetą władzy i potęgi, nietrwałych, jak wszystko, co światowe. Saturn zawsze ostrzega przed nieuchronnością czasu, marnością spraw ziemskich i nieuniknionym przemijaniem. J o w i s z z kolei nazywany był "wielkim szczęściem". Zwiastował powodzenie we wszystkich sprawach, sławę, potęgę, panowanie, mądrość i życzliwą opiekę bogów. Horoskopy jowiszowe zapowiadały łaskę Fortuny na każdym kroku.
W horoskopie Nostradamusa złoczyńcy - Mars i Saturn - są słabi i poniżeni. Dobroczyńca Jowisz jest u szczytu swej mocy. A horoskop wskazuje rok 1503, czyli początek rozkwitu Renesansu w Europie. Trudno o lepszy wykład horoskopowy renesansowego widzenia i odczuwania świata. Zgodnie z "Prawem Zmiany" Jowisz będzie upadał, zaś Saturn i Mars - wzrastał.
Z historii wiemy, że jeszcze za życia Nostradamusa rozpętały się krwawe wojny religijne i imperialne, wobec których przesłanie humanizmu pozostało tylko piękną legendą. Epoka Renesansu była momentem cudownej równowagi między starożytnym światopoglądem pogańskim, pełnym radości istnienia i umiłowaniem wszystkiego co ziemskie i materialne a chrześcijaństwem, przypominającym o znikomości spraw doczesnych. Dodajmy: równowagi, w której żaden element nie został zagubiony ani przejaskrawiony. Był to czas, gdy Bóg życzliwie przyglądał się ludziom i ich krzątaninie, a każdy, kto zdolny był dostrzec
doskonałość Stworzenia, wznosił oczy ku Niebiosom i tam widział Boga uśmiechającego się radónie. Każdy, kto potrafił czytać w otwartej księdze i miał zdolność zbliżenia się do przyrody utwierdzał się w przekonaniu, że kiedys będzie zbawionym, bowiem renesansowa filozofia przyrody głosiła, że "prawa Boże są jednakie i dla dostępnego poznaniu świata przyrodniczego i dla niepojętych otchłani Niebios". Tak oto prawo Hermesa Trismegistosa "jak na górze, tak na dole" - harmonijnie i pięknie łączyło Boga, Człowieka i Naturę. W takiej też atmosferze wyrastał Nostradamus. Rozmiłowany za sprawą swych opiekunów w łacinie i grece, dobrze znający kulturę i mitologię antyku, a do tego obdarzony niepospolitym umysłem przyrodnika, chłopiec szybko dołączyl do cywilizacji renesansowych humanistów. Wielu z nich pozna osobiście, z innymi będzie korespondował. Nostradamus poznał dzieła największych myślicieli cenionych w tamtych czasach: Awicenny, Pracelsusa, Ibn Ezry i innych. Prawdopodobnie znał też teorię Kopernika, którą twórca ogłosił nieoficjalnie w sławnym, listownie po całej humanistycznej Europie powielanym "Komentarzyku" z roku 1508. Tak oto zamanifestował się Jowisz w horoskopie Nostradamusa. Pamiętajmy jednak, że po tej manifestacji Jowisz odchodzi w cień, ustępując miejsca Saturnowi i Marsowi.
Oto i Nostradamusowe przepowiednie, co jedna to bardziej ponura; oto i życie samego wizjonera, któremu inkwizycja nieustannie deptała po piętach. Nawet nie rozumiejąc skomplikowanego, do dziś nie poznanego szyfru, jakim Nostradamus chronił swoje "Centurie", można wydedukować kierunek rozwoju wydarzeń: od Jowisza do Marsa i Saturna, od radości humanisty do fanatyzmu inkwizytora.
Czy tak stać się musiało? Czy Nostradamus na pewno w i e d z i a ł, że tak fatalny będzie kierunek dalszego po nim rozwoju wydarzeń? - Tego nie da sięstwierdzić z cała pewnością. Można natomiast ponownie posłużyć się astrologią do pełniejszego zrozumienia dzieła i zycia wizjonera z Salon. Konieczna tu będzie znajomość astrologii tej mało jeszcze popularnej i mało znanej, bardziej uduchowionej. Głosi ona, że "gwiazdy rządzą głupcem, mędrzec rządzi gwiazdami". Dla uduchowionego mędrca Saturn to, owszem wielka próba charakteru i woli, ale kto ją przejdzie, odnajdzie legendarny Kamień Filozofów i posiądzie panowanie nad najtajniejszymi i najlepiej strzeżonymi tajemnicami Boga i Wszechświata. ; Mars to owszem, energia trudna do kontroli i opanowania, ale także waleczność, rycerskość, prawość, nadludzkie moce i wielka sił woli. Aby jednak planetarnych złoczyńców okiełznać i uczynić sługami człowieka, człowiek ów musi sam być "odpowiedniej jakóci".
Czy ludzie współcześni Nostradamusowi "takiej jakości" byli? Sądząc z wymowy dzieła Nostradamusa, stanowczo nie. Należy pamiętać, że Renesans to dla europejskiej kultury czas wielkich i brzemiennych wyborów. Gdy zatem u początku nowej formacji kulturowej władzę dzierżą i umysły kształtują nie ci, którzy najbardziej byliby do tego powołani - renesansowi humaniści, osoby wielkiego ducha, wielkiej wiedzy i kultury - lecz ludzie tacy, jak królowie z rodu Walezjuszy i Borgiów, którzy w miejsce postulowanego nowego chrześcijaństwa wolnego od lęku "memento mori", a pełnego radości Dobrej Nowiny, prymitywni i fanatyczni kapłani rozpętują krwawe spory o "jedynie słuszną" wiarę - nie dziwi zatem fakt, że Nostradamus był pesymistą. Pewnie więc dlatego ze swych wieszczych wizji wybrał, tudzież do publicznej wiadomości podał najczarniejszy możliwy scenariusz wydarzeń.
Jedna z wielkich prawd opisujących wyrocznie i przepowiednie, głosi, że proroctwa są wypowiedziane po to, by się nie sprawdzały. Na mocy tego prawa każda przepowiednia Nostradamusowa jest raczej ostrzeżeniem, niż realną grożbą. Lecz, gdy ludzie są ślepi i głusi, wtedy każdy "Titanic" trafi na swoją górę lodową. I wtedy właśnie, z wypiekami niezdrowej pożądliwości, śledzi się katastrofalne przepowiednie i proroctwa, wierząc uparcie, że się one spełniają. Pamiętając o zasadach dywinacji, jak i sensie humanizmu, spróbujmy spojrzeć na dzieło Nostradamusa okiem jego twórcy - jak na wielkie przesłanie, które bogowie przez swego ulubieńca dali nam, śmiertelnym.
Każdy podany termin wydarzenia, to zatem bardziej chwila wielkiego wyboru, zachęta do opamiętania, niż sensacja dla rozwrzeszczanych gazet. Posłużymy sie w tym celu techniką w astrologii bardzo popularną i często używaną w przewidywaniu przyszłości. Nazywa się ona t e c h n i k ą p r o g r e s j i s e k u n da r n y c h, a polega na swoistym rozciągnięciu czasu - dzień horoskopu opisuje rok świata realnego. Śledzić będziemy oczywiście najważniejsze dla całego horoskopu planety: Marsa, Jowisza i Saturna. Ważne będą dla nas odległości kątowe tych planet, zwane w astrologii a s p e k t a m i , od ich położenia w horoskopie narodzin Nostradamusa. Są to odległości wynikłe z podziału koła, czyli długość znaku Zodiaku: sekstyl, kwadratura, trygon i opozycja. Każdy z tych aspektów ma swoje znaczenie: s e k s t y l, to zasugerowanie możliwości działania,
k w a d r a t u r a - niekontrolowane wyładowanie się uruchomionych wcześniej możliwości działania, t r y g o n - czas namysłu i ewentualnych korekt obranego kierunku rozwoju, o p o z y c j a - decydujące dla powodzenia całego cyklu wydarzenia i wybory.
Równie ważne jest przejście przez narożniki horoskopu: Ascendent, Medium Coeli, Descendent, Imum Coeli. Dla naszych rozważañ najistotniejsze jest przejście przez Medium Coeli. Podczas tej progresji treści do tej pory ukryte, lub nierzeczywiste, stają się materialne i realne.
Sekstyl progresywny Marsa przypada w horoskopie Nostradamusa na rok 1720. Ta data uważane jest powszechnie za początek europejskiego Oświecenia i początek triumfu rozumu nad wiarą. Ważny to moment, bowiem wyznacza kierunek europejskiego myślenia właściwe do dziś. Na manifestację, związaną z fazą kwadratury nie trzeba było dla europejskiej kultury długo czekać.
Co zdarzyło się w progresywnym horoskopie Nostradamusa na rok 1763, przypomniał Wolter, pisząc o "widowisku, jakie dali światu cesarzowa rosyjska i król polski". Farsowa zgoła intronizacja kochanka carycy na ubezwłasnowolnionego króla zdemoralizowanego kraju w środku Europy, to fakt doprawdy wystarczająco wyrazisty, by przynajmniej próbować coś zrozumieć. Ale Europa nie chciała rozumieć. Europa chciała panować. Nic więc dziwnego, że trygon Marsa do Marsa w horoskopie Nostradamusa przypadnie ni mniej ni więcej tylko na rok 1812.
O, grozo! Gdyby nie zaślepienie Napoleona, gdyby nie bezgraniczna pycha tego samozwańczego cesarza, może inaczej wyglądałaby dziś mapa Europy. Bo przecie trygon to czas refleksji - a tej wyrażnie Napoleonowi zabrakło.
Niezwykle ważne dla całości cyklu przejście przez Medium Coeli utworzył progresywny Mars w roku 1872. A był to rok szczególny - rozdanie kart na europejskiej scenie politycznej, militarnej i społecznej. Przypomnijmy: istnieje już telegraf i telefon. Na polach wojny francusko-pruskiej wypróbowuje się nowoczesną broń, podobną do tej, jaka używana będzie w wieku XX. Widmo komunizmu staje się realne. Trwa Komuna Paryża. Czy można zatem dziwić\ się katastroficzności "Centurii"?
Decydująca dla całości cyklu opozycja przypada na rok 1890. Na wodę spływają pierwsze wielkie pancerniki - drendnoty. Trwa wściekły wyścig zbrojeń między Niemcami, Anglią, Francją i Włochami. Imperializm jest w rozkwicie, a za pasem rok 1905 i wojna światowa.
Oto jaką decyzję podjęto w decydującej dla całości cyklu fazie opozycji. Oto i kolejne "Centurie", w których badacze doszukują się wizji podpartych technologią totalizmów i samolotów rzucających bomby na bezbronną ludność cywilną.
Drugi trygon - drugą okazję do refleksji znajdziemy w zwariowanym roku 1968 - roku manifestacji kultury "dzieci-kwiatów", który dał impuls do poszukiwań innej niż oświeceniowa drogi rozwoju ludzkości.
Kolejna kwadratura przypadnie na rok 2005, na który, zdaniem badaczy "Centurii" ma przypaść ma wielka wojna. Wydarzenie takie nie jest, niestety, nieprawdopodobne. Symbolika
kwadratury, jako czasu wyładowań niekontrolowanych, nieżle pasuje do wojennych przepowiedni. Już są zarzewia konfliktu: bogata Północ kontra biedne Południe, na przykład.
A co z przesłaniem humanisty? Czy Nostradamus ukrył je, czy też pominął? Chyba nie. Albowiem cykl marsowy włśnie w roku 2005 przestanie być aktywny. A przecież są jeszcze cykle pozostałych planet ważnych dla Nostradamusowego horoskopu: Jowisza i Saturna. Ale to już czas bardzo odległy. Sekstyl progresywny Jowisza wystąpi w horoskopie Nostradamusa w roku 2170. Kwadratura progresywna - manifestacja humanistycznych treści Jowisza - około roku 2700. Badacze "Centurii" twierdzą, że początek Ery Wodnika, wyczekiwanej jako czas powszechnego braterstwa ludzi, wyznaczył Nostradamus na połowę trzeciego tysiąclecia. A swoje proroctwo doprowadził do roku 4000, gdy w jego horoskopie progresywną kwadraturę stworzy Saturn, pan przemijania, a być może i końca dziejów jako takich.
Na szybkie nadejście ery błogosławionej szczęśliwości zatem liczyć raczej trudno. Bliższe, niż odległe, wyliczone astrologicznie terminy, są sprawy bieżące: spustoszenia ekologiczne, przeludnienie, narastająca nierówność, coraz większy obszar nędzy. Lecz tu planety nam nie pomogą. Tu sami ludzie musieliby być mędrcami, którym i wyroki losu niestraszne.
A oto co nt. przyszłości świata napisał nieznany poeta.

Nie pytaj na próżno, bo nikt się nie dowie
Jaki nam koniec gotują bogowie,
I Breghora nie pytaj wróżbiarzy
Lepiej tak przyjąć wszystko jak się zdarzy.
A czy z rozkazu Arona ta zima,
Co teraz wichrem wełny morskie wzdyma,
Będzie ostatnia, czy też nam przysporzy
Lat jeszcze kilka tajny wyrok boży,
Nie troszcz się o to i klaruj swe wina.
Mknie rok za rokiem, jak jedna godzina.
Więc łap dzień każdy, a nie wierz ni trochę
W złudnej przyszłości obietnice płoche.

Home | O nas | Numer bieżący | Reklama | Prenumerata | Archiwum | Galeria | Księgarnia | Kontakt